• Zabroń mi wreszcie.

    Nie znoszę, kiedy ktoś zwraca mojemu dziecku uwagę. Zaburza tym rytm, który jest między mną a dziećmi. Nie chodzi tutaj o odwracanie uwagi, za co jestem wdzięczna, kiedy na przykład ledwo daję sobie radę z dziećmi w poczekalni w przychodni i ktoś przyjaźnie zagada. To zupełnie nie o to chodzi. Wychowuję dzieci według innych standardów, niż te przyjęte przez nasze Babcie. Moje dzieci mogą powiedzieć nie, mogą się ze mną nie zgadzać. Pozwalam im na wyrażanie swoich emocji, nawet, jeśli jest to głównie bunt i niezadowolenie. Mogą krzyknąć. Nie wychowuję dzieci w przeświadczeniu, że dorośli…

  • Ile czasu zmarnowałeś, zanim stałeś się rodzicem.

    Jest mnóstwo rzeczy, których sobie nie uświadamiasz, dopóki nie masz dzieci. W momencie, kiedy witasz je na świecie, zdajesz sobie sprawę, że możesz kochać bez granic, a dla jednego bezzębnego uśmiechu zrobisz wszystko. Dowiadujesz się też, że możesz w ogóle nie spać. I zaczynasz kalkulować, ile czasu zmarnowałeś, zanim stałeś się rodzicem.

  • Macierzyństwo – wypad na Everest w klapkach i bez mapy.

    Nie ma nic złego w byciu wojującą matką. Świadomą tego, że ideał nie istnieje. Matką, która w momencie urodzenia dziecka, kiedy tylko opadną poziomy hormonów, zdaje sobie sprawę z tego, że ot, wybrała się na Everest w japonkach i bez mapy. Media skutecznie zatruwają nam życie, kreując postać idealnej matki. Skandynawskie wnętrza, które nigdy się nie bałaganią, dzieci, które się nie brudzą i mężowie, którzy się nie nudzą. Patrzenie w lustro z coraz większym dylematem i ciągle na usta cisnącym się pytaniem – czy tylko ja w bycie matką nie umiem? Czy tylko mnie wydaje…

  • Pierwsze urodziny bloga.

    Minął rok, odkąd założyłam ten blog. Pierwsze urodziny bloga to czas na małe podsumowania i podziękowania. WCZORAJ Nie wiem kiedy to minęło. Wiem natomiast bardzo dobrze JAK minął mi ten rok. Można podsumować go jednym słowem: pisanie. Cały rok pisałam. Czasami pisałam i się śmiałam, pisałam i się wstydziłam, pisałam i płakałam, pisałam i się bałam. Bałam się Waszej reakcji. Czy tekst się spodoba? Czy nie przesadzam? Czy będę musiała walczyć z pogróżkami i hejtem? Bałam się też o to, jak na to pisanie sama…

  • Dlaczego nie przebijam moim córkom uszu.

    Tak jak wszystkie tematy związane z dziećmi, tak i temat przebijania uszu jest mocno kontrowersyjny i szeroko dyskutowany, pojawia się na każdym blogu i forum. Stale ktoś pyta dlaczego nie przebijam moim córkom uszu, więc wyjaśniam mój punkt widzenia. Zanim spotkam się z hejtem, przeczytaj wpis, który nie jest krytyką, a zbiorem moich przemyśleń i obaw. Jeśli Twoja decyzja jest inna – ok. Zanim jednak coś zrobisz, przeczytaj wszystkie za i przeciw. Nie mogę znieść, kiedy ludzie myślą, że moja córeczka to chłopczyk! Ten argument, z perspektywy czasu…

  • Ten jeden, najlepszy tekst.

    Powoli zbliżam się do podsumowania pierwszej rocznicy bloga. 15 stycznia mija rok, odkąd powstał mój Fanpage, a teksty na blogu trafiły do szerszej publiczności. Ze statystyk wiem, które posty były najczęściej czytane. Mam też swoich faworytów, posty szczególnie dla mnie ważne, intymne. Chcę te teksty podsumować. Może uda się Wam odnaleźć ten jeden, najlepszy tekst. Fanów przybywa z dnia na dzień, a przecież mało kto dysponuje czasem, aby wszystko to, co tutaj napisałam, przeczytać od deski do deski….

  • Czuję się gorszą matką.

    Czuję się gorszą matką. Nie tylko przez to, że odkąd rzuciłam etat, w mojej głowie czają się różne obawy. Czy dobrze zrobiłam? Czy dobrze wybrałam? I nie tylko dlatego, że społeczeństwo ciągle mi wmawia, że jestem gorsza, bo siedzę w domu. Stale ktoś mi tego siedzenia w domu zazdrości.  No tak, masz czas ćwiczyć. Fajnie masz, możesz pisać. O, ale obiad wypasiony. Zero stresu, przynajmniej szef Cię nie wkurza! Ale Ci dobrze. Są tacy, którzy współczują. Życzę Ci, żeby ten Twój, chociaż mały, świat, był mimo wszystko ciekawy – usłyszałam w życzeniach….

  • 100 rzeczy, które myślisz o innych rodzicach.

    Nauczyliśmy się porównywać, rywalizować, zazdrościć i oceniać. Takie czasy. Najbardziej w tych czasach cierpią rodzice, szczególnie matki. Bo dziecko to przepustka. Z jednej strony do tajemnego klubu mam, w którym jedno spojrzenie wzniesionych oczu w górę to klucz do zrozumienia kontekstu – ząbkuje, nie śpi piątą noc pod rząd, wiesz jak jest. To jedno spojrzenie zjednuje nam od razu sojuszników. Każdy, kto ma dzieci powtarza przecież pewne schematy. Bolączki, ale i radości, często są takie same. Mimo tego, że wszyscy w pewnym momencie przeżywamy dokładnie to samo,…

  • Jest w nas dużo dobra.

    Im dłużej piszę do szerszej publiczności, tym bardziej przekonuję się co do jednego – każdy człowiek jest inny i to, co dla mnie jest czarno białe i oczywiste, dla drugiej osoby może być nic nie znaczącym bełkotem, zbiorem złotych myśli, rodem z pamiętnika gimnazjalistki. W świecie (szczególnie z rodzimego podwórka), w którym istnieją prawdy i mniej prawdy, w Internecie w sumie można wszystko. Tutaj wszyscy jesteśmy na „Ty” i możemy sobie wiele powiedzieć, chociaż widzimy tylko obrazek. I pomimo tego, że nigdy nie spotkamy się na żywo, pada…