• O kaskaderskich wypadach na zakupy, trudach edukacji domowej i innych heheszkach. Kwarantanna dzień 1245.

    Nadeszły naprawdę bardzo ciekawe czasy. Normalnie boki zrywać, a to przecież już trwa od marca!!!!  Weźmy na przykład taką wyprawę do sklepu. U mnie w domu to mnie najmniej szkoda, więc to ja zwykle mam ten zaszczyt chodzenia na zakupy. Rany Julek! Jak tylko zaparkuję pod sklepem, od razu mam wrażenie, że wszyscy naokoło są podejrzani, na bank nie myją rąk i nie trzymają kwarantanny, pewnie grillują nietoperze w ogródku. Nie wiadomo skąd, ale zaczyna mi się ciężko oddychać, jakby w płucach natychmiast coś zaczyna świszczeć, czuję się lekko chora, słaba….

  • Tort czekoladowy z płotkiem.

    Każdego roku robię mojemu mężowi na urodziny tort czekoladowy (a czasami trzy, w zależności od ilości imprez i gości), który jest absolutnym czekoladowym wulkanem, żeby nie powiedzieć porno dla czekoholika. Zawsze mi się wydaje, że ten ostatni tort to szczyt moich kulinarnych możliwości. A potem sama siebie zaskakuję, w kolejnym roku wyczarowując jeszcze lepszy! W tym roku, ze względu na sytuację pandemii, upadły wszystkie moje pomysły urodzinowego szaleństwa. To dlatego tort musiał być naprawdę wyjątkowy. Stary zażyczył sobie, żeby w tym roku był to biszkopt. Nie za bardzo mi to pasowało, bo nie lubię…

  • Jesteśmy w totalnie czarnej dupie, a będzie jeszcze gorzej.

    Nie ma rządu, który w obecnej sytuacji miałby jakiekolwiek pojęcie co robić i jak robić to dobrze. Można powiedzieć, że wszyscy stąpają po cienkim lodzie, po ciemku, po omacku. Jesteśmy w totalnie czarnej dupie. Nie tylko nasz kraj obudził się z ręką w nocniku i dotkliwie zdał sobie sprawę z tego, jak bardzo nie jest przygotowany na wypadek epidemii, klęski, czy wojny. Zgadzam się, w aktualnej sytuacji nie ma chyba kraju, w którym nie odbyło się bez wpadek i spektakularnych porażek.  To, co przeraża mnie jednak w Polsce najbardziej, to mydlenie nam oczu. Ofiar koronawirusa mamy dużo…

  • Koszmar z morałem.

    Każdego dnia horroru, którym wszyscy żyjemy, dostajemy nową lekcję. Lekcję, na której wszyscy wolelibyśmy nie być. Na naszych oczach rozgrywa się Apokalipsa, a my, tacy piękni, mądrzy, nowocześni i zaradni nie wiemy czy, kiedy i skąd nadejdzie pomoc. Może czegoś nas to wszystko nauczy?  Może się w końcu okaże, że możemy zakupy robić raz w tygodniu, zamiast okupować centra handlowe i wrzeszczeć na siebie na zapchanych parkingach, możemy gotować proste potrawy z tego, co już mamy w domu, a do życia wcale nie potrzeba nam latania po galeriach…

  • Prawdziwe oblicze wirusa, czyli siedzimy z dziećmi w domu i mamy wakacje życia.

    Bardzo mnie bawią te wszystkie internetowe posty z pomocą dla tych, którzy nie wiedzą, co ze sobą zrobić w tym czasie domowego aresztu. Czy może film, czy jednak przewrócić się na drugi bok, może jakiś kurs, wiosenne porządki? Kiedy kilka dni temu napisałam, że różowo nie będzie, babeczki chciały mnie zjeść żywcem. To wspaniały czas! Można się przytulać, grać całymi dniami w planszówki, piec, nadrobić wspólny czas. Serio?  To ja może napiszę jak jest u mnie. Bo są plusy, oczywiście. Rzeczywiście, siedzę na dupie w domu,…

  • Lekcja priorytetów.

    Dla wielu osób ta sytuacja niepewności i przerażenia jest nowa. Dla mnie też, choć w sumie tylko połowicznie. Byłam już dwa razy w podobnych sytuacjach. I wcale nie było wesoło.  Tak się złożyło, że byłam w Nowym Jorku, kiedy runęły wieże WTC. Spałam sobie smacznie daleko od Manhattanu, na Queens, kiedy obudziła mnie właścicielka domu, od której wynajmowałam apartament. Nie mogła z siebie słowa wydusić, zaprowadziła mnie tylko przed telewizor. Akurat kilka sekund przed tym, kiedy wszyscy mieli jeszcze nadzieję, że to zwykły wypadek, błąd pilota,…

  • Mój dom był kiedyś moją twierdzą. Już nie jest.

    Mój dom był kiedyś moją twierdzą. Sanktuarium, do którego można było wracać po ciężkim dniu w pracy, można było płakać w poduszkę ze złamanym sercem, łazić pół dnia w piżamie, w zielonej masce na twarzy, moczyć sobie stopy i mieć wszędzie porozwalane czekoladki, żeby były pod ręką.  Byłam królową kanapy, z pilotem zamiast berła w ręce. Mogłam sobie oglądać ten sam serial w kółko i spać na okruchach w opakowanku, jeśli miałam na to ochotę. Mogłam sobie kupić lody i mieć pewność, że będą dokładnie tam, gdzie je zostawiłam,…

  • Szybciej niż koronawirus zabije nas głupota.

    Szybciej niż koronawirus zabije nas głupota. Nie wiem, czy ktoś jeszcze pamięta, ale zupełnie niedawno ludzkość miała wyginąć przez ptasią grypę. Jeszcze wcześniej, w 2009 roku, miała nas zabić świńska grypa.  Doskonale to pamiętam, bo tak się złożyło, że w maju 2009 brałam ślub i nie pojechaliśmy na zaplanowaną podróż poślubną do Meksyku, bo panowała pandemia i WHO ostrzegało, żeby jednak nie ryzykować i nie podróżować. Polecieliśmy w lipcu, miesiąc po ogłoszeniu pandemii, która przecież zaczęła się właśnie w Meksyku. O świńskiej grypie nie było już ani słychu ani widu. W jednym…

  • W Internecie wszystkie dzieci są idealne.

    W Internecie wszystkie dzieci są idealne. I to naprawdę jest zupełnie obojętne, jakiego tematu tyczy się dyskusja.  Dzieci innych osób zawsze same czytają. Napiszesz, że w wieku 5 lat Twoje nie czyta, natychmiast odezwie się ta, której w wieku 3 lat czytało samo i to po francusku! Napiszesz, że z odpieluchowaniem walczysz, od razu usłyszysz, że dziecko innej matki od urodzenia z toalety korzysta. Twoje je najchętniej kurczaki w panierce, jej tylko tofu bio. Zawsze, niepytane, odzywają się te, które lepiej, szybciej, drożej, zacniej.  Doszłam do tego, że to nie musi koniecznie…

  • Przeszkadzają Ci dzieci? Ups, pechuńcio!

    Kręcąc się ostatnio po mieście zauważyłam, że jest mnóstwo osób, które są negatywnie, wręcz wrogo nastawione do dzieci. Mam dla nich mały komunikat. Przeszkadzają Ci dzieci? Masz pecha!  I niech od razu wyjaśnię, zanim ktoś dostanie palpitacji, żeby było jasne. Do dzieci i ich w miarę ogarniętych rodziców, a nie bachorów z rodzicami, którzy mają wszystkich innych ludzi w nosie, a każde mniejsze lub większe przewinienie dziecka kwitują rozłożonymi rękami i westchnieniem “oh, przecież to tylko dziecko”, ewentualnie mają ochotę Cię zlinczować i na najmniejszą próbę zwrócenia uwagi…