O kaskaderskich wypadach na zakupy, trudach edukacji domowej i innych heheszkach. Kwarantanna dzień 1245.
Nadeszły naprawdę bardzo ciekawe czasy. Normalnie boki zrywać, a to przecież już trwa od marca!!!! Weźmy na przykład taką wyprawę do sklepu. U mnie w domu to mnie najmniej szkoda, więc to ja zwykle mam ten zaszczyt chodzenia na zakupy. Rany Julek! Jak tylko zaparkuję pod sklepem, od razu mam wrażenie, że wszyscy naokoło są podejrzani, na bank nie myją rąk i nie trzymają kwarantanny, pewnie grillują nietoperze w ogródku. Nie wiadomo skąd, ale zaczyna mi się ciężko oddychać, jakby w płucach natychmiast coś zaczyna świszczeć, czuję się lekko chora, słaba….
