• Piękny tort "naked cake" z pysznym kremem, owocami i świeżymi kwiatami.

    A może by tak zrobić tort naked cake, pomyślałam, kiedy ciocia na urodziny zażyczyła sobie ode mnie w prezencie tort. No ale jak? Od wielu już lat uprawiam trudną sztukę wypieku tortów. Czasami są to torty bez większej okazji, ot, piękna pogoda i grill na którego zaproszeni są znajomi. Albo na odwrót, mało słońca, zima, szaroburo za oknem i ten tort jako osłoda wszechogarniającego, trudnego do zdefiniowania melancholijnego przygnębienia. Są też torty urodzinowe. Dla męża, dla dzieci, dla znajomych i rodziny, dla siebie. W prezencie i aby zrobić przyjemność….

  • Dom ma służyć nam, nie my jemu.

    Dom ma służyć nam, nie my jemu. Ohoho, pachnie lenistwem i wymówkami. A wcale, że nie! Mój zwyczajny dzień, BC, Before Covid, czyli przed koroną, zaczynał się od wyprawienia dzieci do szkoły, a kiedy już o 7:15 razem z mężem opuszczały dom, ja zajmowałam się porządkiem. Olaboga zupełnie nie dlatego, że jestem maniaczką wylizanej podłogi, lub odczuwam podniecenie na myśl o dniu spędzonym na wybielaniu fug łazienkowych. Nie. Po prostu, żeby usiąść do twórczej pracy, muszę mieć chociaż kawałek czystego biurka. Nie potrafię spędzić całego dnia pracując z domu…

  • Moja mama.

    Ach, Dzień Matki, taki piękny dzień! Co prawda chyba w małym odwecie za wszystkie “mój Karolek jest geniuszem, w domu czyta Prousta, a w weekend do znudzenia ciąga nas po muzeach, zupełnie nie wiem jak to się dzieje, że w przedszkolu nie potrafi łyżką do zupy trafić”!, Panie nauczycielki żądają od dzieci portretu mamy i opisu jej cech.  Można się czasami zdziwić, albo zaskoczyć, jak ja wczoraj, kiedy żyłam już obawą, że dzieci narysują mnie w szlafroku, wałkach i z kieliszkiem wina w ręce, a w opisie będzie stało, że mama…

  • Dzień matki.

    Nie urodziłam się matką. Zwyczajnie, nie przyszło to do mnie wraz z dorosłością, małżeństwem czy wiekiem. Choć zawsze wydawało mi się to oczywiste, że kiedyś tam będę miała rodzinę, wcale nie bawiłam się lalkami i nie rozczulały mnie żadne bobaski. To wszystko miało się zdarzyć kiedyś.  A teraz kładę codziennie do snu trójkę dzieci. Małych pieczątek idealnej krzyżówki mnie i tego jedynego. Trójkę już nie takich znowu maluchów, ze swoim bardzo głośnym zdaniem i wyrobionym gustem. Od pierwszej pozytywnej bety do wkrótce 10 (!!) już świeczek…

  • Istnieją tylko dwa rodzaje matek na tym łez padole.

    Istnieją tylko dwa rodzaje matek na tym łez padole. Według internetowych doniesień, of kors. Nie ma nic pomiędzy. Są albo prawdziwe matki albo leniwe lambadziary. Oba obozy zacięcie walczą, aby udowodnić sobie, że ta druga strona słowa matka nie jest godna. Jeśli masz problem z klasyfikacją, już podpowiadam.  Ciąża.  Dla prawdziwej matki jest to stan błogosławiony, nowinę ogłasza wszem i wobec od dwóch kresek na teście, kupuje ubrania, w których wygląda jak sigma, który pożarł pi, nawet w trakcie snu podtrzymuje i gładzi brzuch, żeby dzidziuś…

  • Kiedyś ledwo ogarniałaś, a teraz w ogóle nie ogarniasz? Jest nas więcej!

    Jestem z nas cholernie dumna. Z nas, matek.  Zawsze miałam takie przeświadczenie, że to na kobiecych barkach stoi dom. Nie, żebym narzekała, bo trafił mi się wyjątkowy egzemplarz, który po całym dniu pracy porywa gary i mopa, a i gnijące pranie, o którym ja od 8 rano zapominam, rozwiesi. Taki to egzemplarz zaangażowanego partnera i ojca, jestem pewna, że to on pierwszy usłyszy o sercowych problemach naszych dzieci i to on będzie ryczał, prowadząc nasze córki do ołtarza. Facet jednak ma zupełnie inną psychikę. Pojawia się problem, więc szuka rozwiązania, nie znajduje, to potrafi sobie…

  • Niech już otworzą te szkoły!

    Niech już otworzą te szkoły, mam ochotę skandować. A potem ze zdumieniem czytam hejty na matki, które pragną powrotu dzieci do przedszkoli i szkół. Słucham wyrzutów, jakby to były wyrodne, leniwe, pozbawione wszelkich uczuć, jakby co najmniej chciały rzucić swoje dzieci na pożarcie lwom, podczas gdy same pójdą zrobić hybrydy.  Nie ma to jak niezrozumienie i ciągła krytyka. Co dziwne, ale i normalne, to zazwyczaj krytyka matek na temat innych matek. No więc cóż, ja też jestem za powrotem dzieci do szkoły. I możecie sobie nazywać to jak chcecie, nie zmieni to faktu, że jeśli…

  • Żadna ze mnie koronakrólowa.

    Od samego początku koronaszaleństwa postanowiłam jedno: jakoś to przeżyję, z podniesionym czołem, choć możliwe, że wcale nie najlepiej, jakby się dało. Wiedziałam, że żadna ze mnie koronakrólowa. Nie robiłam żadnych innych postanowień, bo od lat wierzę, że jak chcesz schudnąć, to już teraz odkładasz batonik, a chrupiesz jabłko. Jak chcesz zmienić pracę, zaczynasz dopieszczać swoje cv, a jak chcesz zacząć ćwiczyć, to wkładasz buty i w pierwszej wolnej chwili idziesz biegać.  Ze zdziwieniem przyglądałam się wielu kobietom i ich deklaracjom. Najpierw tym bezdzietnym, które…

  • A gdzie pomnik dla matek, cichych bohaterek koronaszaleństwa?

    Rząd chwali się tarczą antykryzysową. A gdzie pomnik dla matek? A gdzie nagroda za szczególne osiągnięcia? Bo ja, proszę Pana Premiera, uważam, że obok służb medycznych, matki są cichymi bohaterkami tego całego koronaszaleństwa! I wszystkie zasługujemy na ordery i nagrody i pomniki! Już wyjaśniam! Wszystkie stałyśmy się doskonałymi nauczycielkami. Matematyka, polski, angielski, biologia, co tam chcesz. Jak dziecko nie wie, przewróci się o ojca leżącego na kanapie ale spyta matkę. Bo matki wiedzą. Jak wywabić plamę z trawy, jak zrobić obiad z niczego…

  • Jadę w weekend nad morze. I zaczynam normalnie żyć.

    Jadę w weekend nad morze. Przyznałam się w zeszłym tygodniu. Mówi się – napisz coś w Internecie, a od razu, jak nożyce, odezwą się wszelcy specjaliści. Tak było i teraz, pojawiło się million teorii. Z wiadomych przyczyn wyjazd, zaplanowany we wrześniu 2019, stał pod ogromnym znakiem zapytania, właściwie z małymi szansami na to, że się odbędzie. No ale okazało się, że hotele, przy wielu obostrzeniach, od 4 maja zostały otwarte i czekają na turystów. Jadę. Dla mnie taki wyjazd nie jest szaleństwem, nie jest lekkomyślny ani ryzykowny. Nie ma w tym nic…