Kiedyś byłam oazą cierpliwości. Z naciskiem na kiedyś.
Kiedyś byłam oazą cierpliwości. Z naciskiem na kiedyś. Potrafiłam na przykład godzinami negocjować z wkurzonymi klientami. Jak wtedy, kiedy Pan odebrał ciężarówkę papieru, w której razem z papierem przez całe Stany leciały dwa gołębie. Że tak dyplomatycznie powiem – trochę przesrana sytuacja. Jak wtedy, kiedy próbowałam załagodzić sytuację z panem, który chciał podać nas do sądu za to, że w broszurze informacyjnej było info o wodzie w basenie, która miała mieć co najmniej 18 stopni, a on proszę bardzo zrobił zdjęcie termometru w basenie i proszę Pani ona…
