Cześć Mamo!
Cześć Mamo!
Mam dopiero pięć lat ale już co nieco kumam o tym świecie. Uwielbiam Twoje małe kłamstewka. Wiem przecież, że skoro już nas ubrałaś, spakowałaś wielki wór zabawek do piaskownicy, pięć butelek wody, mokre chusteczki, krem na słońce i przekąski na co najmniej trzy dni, pozamykałaś dom, miś, którego koniecznie teraz muszę mieć, nie będzie przeszkodą. Wiem też, że nie ma czarownic, że czekoladę schowałaś dla siebie na wieczór, a Mikołaj i tak przyjdzie. Bo Tata wcale nie był grzeczny, a i tak do niego przyszedł!
Nie musi Ci być przykro, kiedy na mnie nakrzyczysz. Ja też lubię pokrzyczeć, kiedy coś mi nie wychodzi. Na przykład wtedy, kiedy nie mogę siostrze włożyć kanapki do ucha. Życie bywa denerwujące, więc możesz sobie od czasu do czasu pokrzyczeć. Sama zawsze mi powtarzasz, że można mieć gorsze dni, prawda? Ty też możesz. Zawsze po tym mnie przytul.
Uwielbiam nowe zabawki mamusiu! Najbardziej cieszę się z samych opakowań, lubię te szeleszczące. Ucieszę się nawet z gazety, tylko błagam, pozwól mi ją pociąć na małe kawałeczki. Nie musisz dawać mi samych drewnianych, edukacyjnych zabawek. Wiem, wiem, że eko jest modne, ale ja uwielbiam plastik mamusiu!
Nie kupuj już tych nudnych tapet, ani nie maluj ścian na biało. Ja je sam ozdobię, daj mi tylko farby i kredki. Mam już w głowie pomysł na nowe esy-floresy, ale prawdopodobnie dam się ponieść fantazji i stworzę coś pod wpływem impulsu. Zobaczysz, spodoba Ci się.
Nie musisz codziennie robić obiadu. Uwielbiam, jak mówisz, że dziś będzie pizza albo parówki! Przecież wiesz, że pizzę i parówki kocham najbardziej na świecie i nie mogę zrozumieć, dlaczego nie jemy ich codziennie! Nie musisz się ze mną godzinami bawić.
Wystarczy chwilka, ale wtedy bądź naprawdę ze mną. Dla mnie nie jest ważne co wtedy będziemy robić.
Bajki wcale mnie nie ogłupiają, mamusiu. Tak samo jak gry, naklejki i zabawa w kulkach. Wiem, że martwisz się, że bywa, że za dużo czasu spędzam przed telewizorem, ale wiedz, że są takie dni, że nic innego nie chce mi się robić i jeśli nie puścisz mi bajki, wywiercę Ci dziurę w brzuchu. Ty też masz czasami ochotę po prostu usiąść i nic nie robić.
Nie musimy codziennie się kąpać. Kocham te dni, kiedy robimy dzień dziecka i od razu po kolacji nurkujemy do łóżka. Jestem tak samo zmęczony jak Ty, kąpiel to zawracanie głowy, w takie dni tylko niepotrzebnie mnie irytuje. Nie musisz mi codziennie czytać pięciu bajeczek, rozumiem, nadrobimy w inny dzień.
Najbardziej na świecie lubię się ubrudzić. Załóż mi byle co i pozwól mi od czasu do czasu pobiegać w błocie. Przecież to szczyt szczęścia, spróbuj, sama zobaczysz!
I nie martw się mamusiu, kiedy okazuje się, że nie robię czegoś, chociaż w mądrym przewodniku napisali, że już muszę. Dam radę. Osobiście sobie z tego nic nie robię. W przedszkolu tylko ja umiem złapać na placu zabaw żabę, chociaż inni lepiej ode mnie liczą. No i kto tu jest the best mamusiu?
Każdy z nas potrzebuje chwili dla siebie. Możesz spokojnie zostawić mnie w pokoju, na placu zabaw pozwolić mi na chwilę luzu. To trochę obciach, żeby w moim wieku mieć cały czas dorosłe towarzystwo i żeby mama trzymała za rękę. Chcę bez Ciebie! W zamian obiecuję, że kiedy będziesz wychodziła z domu pobyć chwilę beze mnie, nie będę płakać.
Bardzo lubię zostawać z Tatą, z Babcią, z ciocią. Nie martw się mamusiu. Nikt Ciebie nie zastąpi i zawsze się cieszę jak wracasz, ale naprawdę nie dzieje mi się wtedy nic złego.
Wiem, że sama uważasz, że to i tamto mogłabyś zrobić lepiej. Ale dla mnie jesteś najlepszą mamusią na świecie!
Ciuszki Maybe4baby, od lewej: sukienka Nina, Domi spodnie, Domi top, sukienka Emma


Ototo , już nie mogę się doczekać kiedy będę mogła brudzić się z moją córką. Chyba mam jakieś deficyty z dzieciństwa . Tekst jak zwykle świetny
Wiesz, że ja też to uwielbiam. Zabawy wodą i ziemią, tak po prostu. Dzięki!
Właśnie tak – dystans do naszej dorosłości, jak szybko zapominamy, że to my przed chwilką taplałyśmy się w błocie i wcale nie chciałyśmy się myć, a podwórko było kopalnią eksperymentów – więc dziś totalny luz – miłej zabawy?
A jak już zapominamy, że byłyśmy nastoletnie, nieodpowiedzialne, zakochane, ech.
Cały tekst czytałam tak, jakby to moje dziewczyny same napisały go do mnie. Bo większość z tych spraw się u nas zgadza, a w niektórych właśnie bywam jakaś taka niepotrzebnie nieustępliwa. Ale to się leczy 😉
No i wzrusz na koniec, no nie wytrzymałam!
Często to do nas nie dociera, a przecież dzieci kochają nas bezgranicznie.
Piękny tekst 🙂 Uwielbiam, jak piszesz w ten sposób 🙂
Dzięki Niki!
„Na przykład wtedy, kiedy nie mogę siostrze włożyć kanapki do ucha.”
😀 😀 Piękne 🙂 A jakie kolorowe zdjęcia. I na pierwszym i drugim planie.
Ogródek teraz najpiękniejszy. Tulipany, magnolie, kocham.
Hehe, udało Ci się. Zwłaszcza z kanapką. 😉 Moja też jakby rozwija się po swojemu. Umie liczyć do 20, zna alfabet po angielsku, a nas wciskają do terapeutów, bo coś tam coś tam. Co oni wiedzą o trzylatkach, phi. Pizza na szczęście wystarcza z ciastoliny, bo byśmy zbankrutowali (wujek raz kupił i dziecko zażądało więcej, co ciekawe ona wcale jej nie chce jeść, bawi ją zamawianie, jeść to ona woli rzodkiewki i jelą lub łajt sielek).
Hehe, mpje dzieciaki kochają pizzę, myślę, że jadłyby 5 razy dziennie, codziennie, gdyby się dało.
Brudne zabawy są the best 🙂 ja je uwielbiam!
Ja też!!!
A wiesz, ja właśnie coraz częściej postępuję w duchu tego listu 🙂 Na początku przez jakiś byłam taką mega-przewrażliwioną, panikującą, nadopiekuńczą mamusią z tendencją do osaczania swojego dziecka i forsowania pewnych rozwiązań za wszelką cenę – a teraz wyluzowałam i po prostu podążam za nim (w granicach rozsądku), dając mu jednocześnie więcej swobody i pola do własnych eksperymentów 😉 A jak się porządnie ubrudzi i wytapla w błocie- to jest najszczęśliwszy na świecie ! 😉
Ja też się staram i często sobie powtarzam: „więcej luzu, matka”!
Cudne sukienusie. Tyle że ja mam małego facecika… Ale weszłam sobie i się zakochałam w marce. de luzz też jest nieziemsko fantastyczne. Sieciowki mnie męczą ale ze względu na money money się na nie nie wypne ? skuszem siem na jakiś weekendowy outfit na luzzzie ?thx
Świetne są polskie marki. Jakość bije na głowę sieciówki. No ale wiadomo – to kosztuje. Chociaż już się przekonałam, że byle jakie koszulki z sieciówek nie potrafią przetrwać nawet sezonu.
Przepiękne ?