10 najlepszych wakacyjnych gadżetów.
Widzę na wielu blogach i portalach listy gadżetów niezbędnych na lato. Fajne takie nawet, z testami i opinią. Można coś podpatrzeć i liczyć na to, że życie z dzieckiem na urlopie będzie łatwiejsze. Nikt oczywiście nie obiecuje, że mając te gadżety urlop rzeczywiście będzie odpoczynkiem, no ale przynajmniej możesz mieć nadzieję, że jak mądrze zainwestujesz, być może wypijesz nawet ciepłą kawę. Postanowiłam stworzyć własną listę 10 najlepszych wakacyjnych gadżetów.
Zazwyczaj wyglądam jak dwugarbny wielbłąd, kiedy jadę z dziećmi na wakacje. Mam ze sobą pół domu, jestem przygotowana na każdą porę roku, na każdą okazję, od taplania w błocie po występ w TV, kilka chorób, trzęsienie ziemi, klęskę głodową i atak szarańczy. Mam ze sobą aptekę, małą bibliotekę i zawartość średniej lodówki. Torby dopycham siadając na nich (ten jeden raz w roku cieszę się, że nie jestem filigranowa, inaczej musiałabym chyba wiązać sznurkiem), a samochód, wypchany po sam dach, dopycham nogą.
Na plażę zawsze dźwigam wielką, niebieską torbę ze szwedzkiego sklepu z meblami. Wiem, że nie jest ani sexy, ani lanserska, ani nie kosztowała miliona monet, nie ma logo MK i nie pojawia się w żadnym rankingu jako gadżet niezbędny matce. Ale jest przepastna, wygodna i niebrudząca. Pomieści to, co ze sobą wzięliśmy i kilka kilogramów piasku, który zabieramy z powrotem. Same plusy i najlepiej wydane złoty dziewięćdziesiąt dziewięć.
Oczywiście, że kilka gadżetów jeszcze da się upchać. Jako matka trojaczków, dobiegająca czterech dych, znająca trochę życie kobieta po przejściach, podpowiem Wam.
O czym należy pamiętać latem, czyli 10 najlepszych wakacyjnych gadżetów.
1. Różowe okulary.
Pomagają w rozluźnianiu spiętych pośladów, lania z wysokiej góry na pogodę i niezauważania Januszów, którzy nad Bałtyk przyjechali zbudować swój własny schron. Nie polecam żadnej konkretnej marki, po prostu różowe szybki, które sprawią, że świat nabierze szczęśliwszych barw.
2. Uśmiech. Luz. Empatia. Otwartość. Ekscytacja.
Generalnie wszystkie ludzkie uczucia niech zajmą sporą część miejsca w walizce, zastępując miejsce narzekaniu, złośliwości, przeświadczeniu o własnej wyjątkowości, jedynej słusznej racji i sztywności. Kij wyciągamy i zostawiamy w domu. W końcu po co nam drzewo np. do lasu.
3. Kolor.
Szczególnie dla dzieci. Ja wiem, że modnie jest teraz ubierać dzieci jak małych dorosłych, ale dajmy sobie chociaż w lecie spokój! Te beże, skórzane mokasyny, apaszki i stonowane barwy są fajne, ale robią z maluszków małych dorosłych. Po co? Dzieci kochają plastik, dziewczynki lubią róż, a chłopaki auta w samochody. Nie ma powodu, aby im tego zabraniać. Wiem, że jest argument, że te skandynawskie naleciałości to „wyrabianie gustu” od najmłodszych lat, ale błagam. Przecież dzieciństwo jest raz w życiu. Podejrzewam, że wszystkie te podstarzałe Panie z różowymi włosami i bazarkowym stylem są właśnie ofiarą dzieciństwa, w którym zabraniano im różu!
4. Nuda.
Cały rok mamy zaplanowany, dzieciaki przerzucane z jednych zajęć na inne baseny, pobudka o 6 w sobotę, żeby zdążyć wszystkie rozwijające zajęcia odbębnić. A dajcie dzieciom się ponudzić. Z nudów powstają najbardziej kreatywne zabawy. Tak, jak za czasów naszego dzieciństwa, kiedy wakacje spędzało się pod blokiem albo u babci na wsi.
Wiem, że jest łatwiej, kiedy wszystko się zaplanuje. To jak gaszenie pożaru, zanim jeszcze się zacznie. Znam to bardzo dobrze i często mnie kusi, żeby kupić kolejną grę, zabrać na jeszcze jedne zajęcia. W wakacje nie będę stale tego robić. Pozwolę moim dzieciom na odnalezienie chwili zupełnie wolnej od planu. Może same wpadną na jakiś fajny pomysł? Pozwólmy sobie czasami na leniuchowanie. Dla mnie oznacza to mniej. Mniej przejmowania się porządkiem, skomplikowanym obiadem i wyszukanym strojem. Wolę szczęśliwa i zrelaksowana zjeść kanapkę, niż wkurzona ślęczeć w upale nad garami. Od małej kanapeczki z nutellą nikt przecież jeszcze nie umarł.
5. Polska.
Jest piękna. Nawet jeśli jedziecie na wczasy w świat, zróbcie sobie mały plan wycieczki po Polsce. Może być nawet tanio, jednodniowo, lokalnie. Mamy piękne góry, lasy, jeziora, morze. Cudne miasta. Kto ostatnio był w Krakowie? We Wrocławiu? Poznaniu? Gdańsku? W stolicy? Warto pokazać dzieciakom uroki naszego pięknego kraju i zobaczyć coś, czego jeszcze nie widziały, a samemu odbyć sentymentalną podróż. Fajnie jest być turystą nawet w swoim własnym mieście.
6. Brud.
Lepiej kupić w sieciówce koszulkę za kilka złotych i pozwolić dziecku ją ściorać, niż być esesmanem walczącym z każdą plamką. Dzieci kochają być brudne i nic tego nie zmieni. Nie ma po co psuć sobie i im humoru. Z brudu jeszcze nikt nie umarł, a od narzekania rozwaliło się niejedno małżeństwo!
7. Rutyna.
Żeby prawdziwie odpocząć, trzeba wyjść poza grafik dnia codziennego. Czyli przewrócić trochę swoje życie do góry nogami i przeżyć coś nowego. Spróbuj nowej potrawy lub udaj się na zumbę w hotelowym basenie. Postaraj się szukać nowych wrażeń. Odrobina kreatywności pozwoli Ci odnaleźć coś dla siebie. Może to być nowy sport, czy nabyta umiejętność. Jeśli codziennie chodzisz późno spać – postaraj się na urlopie położyć chwilę wcześniej. Jeśli zawsze czytasz kryminały – poczytaj romans. Jeśli nigdy nie malujesz paznokci – pomaluj na wesoły kolor. Jeśli w domu codziennie pijesz kawę, a na śniadanie jesz płatki, na urlopie spróbuj odstawić kawę, a na śniadanie zjedz rogalika. To tylko banalne przykłady, jest mnóstwo możliwości.
8. Prostota.
Przez całą podstawówkę jeździłam z rodzicami na wakacje do Muszyny (to ta miejscowość od tej słynnej wody, dziura zabita dechami obok Krynicy). Mieszkaliśmy w maleńkim domku nad rzeką, w którym jak to w każdym pięciogwiazdkowym kurorcie w czasach PRL-u, do kibla chodziło się na pole, a kran z zimną wodą był tylko jeden, łazienki nie było. Kąpaliśmy się co kilka dni, w miednicy, jak mama nagrzała wodę. Animacje zapewniały miejscowe dzieci. Jak złapaliśmy od nich wszy, rodzice wszystkim, sobie i nam, zrobili kurację. Zdjęcie przy ognisku z turbanami na głowach do teraz przypomina dzieciństwo. Na drugi dzień znowu poszliśmy bawić się z dziećmi ze wsi, mama nie bała się, że wszy nas zjedzą, że ktoś będzie miał na nas zły wpływ.
Jeździliśmy rowerem po mleko i bułki na śniadanie, chodziliśmy na jagody, a potem wszyscy lepiliśmy pierogi. Codziennie była kiełbaska z ogniska. W nocy przy lampie na komary graliśmy w karty. Były przebieranki i występy, dni, w których do 13 chodziło się w piżamie i jedzenie truskawek prosto z krzaczka. Ciuchy dzieliło się na: do Kościoła, czyste, te mniej brudne, na ognisko oblecą i do wyrzucenia. Nogi ciężko było domyć po całym dniu biegania po lesie. Cały rok czekałam na te wakacje, na miesiąc spędzony nad rzeką, na swobodę. A nie mieliśmy nawet telewizora! Marzę o takich wakacjach dla swoich dzieci.
9. Konkurs.
Niech wakacje nie będą na czas. Niech to nie będzie konkurs na to, kto sobie bliżej morza zaparkuje, kto ma jędrniejszy tyłek i efektywniej wciąga brzuch, kto szybciej z sześciopakiem do kasy doleci, kto kogo wykiwa na stolik w smażalni na Helu, kto na wakacjach w Chorwacji wyda więcej Euro i czyje dziecko zje loda bez jednej plamki. Konkurs na doskonałość też zostawiamy na rok szkolny. Nawet Perfekcyjna Pani Domu nie występuje w letniej ramówce!
10. Bądź bardziej tu.
Zmorą naszych czasów (moją też) jest Internet i fobia, żeby czasem nas coś nie ominęło, żeby pokazać swoje życie tak, żeby inni zazdrościli, żeby znać i komentować wszystkie newsy. Mam taką małą wskazówkę, która u mnie działa – komórkę zostaw w domu na czas wyjścia na plażę, spaceru, czy kolacji. Po prostu nie zabieraj jej ze sobą, inaczej będzie kusiła. To, co gdzieś tam, poczeka. Ty bądź tu. Tylko w taki sposób naprawdę docenisz ten moment i odpoczniesz od rzeczywistości. Może nawet zauważysz to, czego codziennie nie dostrzegasz?
I choć nie wydasz na nie ani grosza, te gadżety uratują Twoje wakacje. Chociaż nie mrugają, nie grają, nie piszczą, nie mają słynnego logo, same się nie nakręcają i wymagają odrobiny wysiłku. W tym roku spakuj się mądrze!

I do tego wszystkiego potrzebna ta niebieska torba? Czy inna mniejsza też pomieści? Pozdrawiam serdecznie i gratuluję, Pani Dagmaro. P.S. Czy na drugie nie dostała Pani przypadkiem Tradycja, tfu Inspiracja? Wszak wiadomo, że Tradycja, to coś ekstra, jak przekonywał dawno temu Pan Tym, ale ostatnio, jak Panią czytam, to wydaje mi się, że ekstra to jest tutaj u Pani. Zasadniczo.
Pomieści, pomieści, nawet mała. Niebieska torba jest na resztę, czyli mokre chusteczki, ciuchy na przebranie, ręczniki, foremki, wiaderka, łopatki, przekąski, namiociki i inne duperele. Uff. Dziękuję pięknie za komplement i zabawny komentarz. Na drugie mam Kinga, ale uwielbiam humor z PRL więc tym bardziej dziękuję 🙂
Jak zawsze w punkt. Gdy my jechaliśmy nad morze uszyłam wielką torbę typu plecak worek żeby mąż mógł nosić wszystkie graty naszej 4 osobowej ekipy 🙂 Różowe okulary na urlopie to by się wielu osobom przydały. Osobiście byłam tak szczęśliwa że przejachalismy te 600 km bez histerii u dzieci które z reguły nie lubią długich podróży że nic nie było w stanie zepsuć mi humoru na urlopie.
Szczęściara. U mnie w drodze powrotnej był dramat. Tym bardziej zazdraszczam! Ja nie kumam takiej urlopowej spinki! Luz i do przodu!
Jestem na progu urlopu, więc normalnie jakbyś pisała dla mnie 🙂 Torbę na plażę uszyłam sama przerabiając w tym celu plastikową z Biedry HA! (I have a power!), no ale ja gadżeciara jestem wiec musiała być obowiązkowo w skandynawskie gwiazdki 🙂 A dzisiaj UWAGA byłam turystą w swoim mieście, przepadłam z Młodym na 4 godziny i zabłądziłam nawet ! (sic!) Różowe okulary chętnie bym przygarnęła, bo jestem spięta d..a niestety, jak mnie mój osobisty kolega małżonek nazywa.. 🙁 Co do dziecięcych ciuchów, to co tam kolory, wiesz ile się naszukałam kostiumu kąpielowego dla 7 latki, który nie składałby się ze skąpych gatek i staniczka stylizowanego na taki jaki ma mamusia. :/ To jakieś nieporozumienie! To ja już ja wolę w kostiumie kąpielowym z Elsą, albo inną tandetą, różową oczywiście. Bo ona taki lubi :D.. a żeby już dopełnić Twojej listy, dziś wyszłam z domu bez telefonu. Celowo. I wiesz co? Czułam się dziwnie…. wolna 😀 Udanych wakacji Wam życzę i Waszym dzieciom tych takich jagodowych, nad rzeką i bez telewizora 😀 Fajnego lata!
Wiem! Ja też wolę Elsę niż bikini. Sama kupuję dla dziewczynek jednoczęściowe. Dziękuję Kochana i Tobie życzę udanego urlopowania. My dopiero w sierpniu, bo akurat wtedy nie mamy przedszkola, już odliczamy dni.
Świetny post. Nasz urlop jeszcze nie całkiem już, bo w sierpniu, ale wyczekiwany, pierwszy od kilku lat i powoli planuję co zabrać ze sobą. Twoja lista jest genialna. 🙂
PS. Chyba dawno nie odwiedzałaś Muszyny, a tam od kilku lat zmiany… Zachęcam Cię do przyjazdu 🙂 Z Krakowa nie tak daleko, więc może jeszcze w te wakacje?
Nie odwiedzałam i chyba rzeczywiście pojadę w te wakacje. Uwielbiam te okolice. Muszynę, Krynicę, Piwniczną, Sącz. Nie dość, że pięknie, to ludzie bardzo mili. Mam wspaniałe wspomnienia z tamtych okolic. A Ty z Muszyny? Udanego urlopu, nie zapomnij o liście 🙂
Nie z Muszyny, ale dość blisko, w sam raz na wypad jednodniowy 🙂 A obecna Muszyna mnie zaskoczyła w porównaniu z tym, co było jeszcze kilka lat wstecz.
Fajnie jest być turystą nawet w swoim własnym mieście. To prawda. Najtrudniej znaleźć na to czas. Ale jak już jest czas to wychodzimy na piesze wyprawy. Jak wychodzę z synem na taką wyprawę to często okazuje się że np. przewidziane dwie i pół godziny na pokonanie czterech kilometrów to zdecydowanie za mało bo młodego interesuje każda tabliczka, tablica, baner z tekstem, zaułek, podwórko, skwerek, niemalże każdy patyk na trawniku (to jest oczywiście miecz świetlny a nie żaden badyl). Ja też wtedy dostrzegam więcej szczegółów, na które na codzień nie ma czasu się oglądać. Czasami udaje mi się, także pod wpływem Twoich tekstów, rozluźnić poślady 😉
Wspaniale! Ja też przy dzieciach się nauczyłam, że każde zwierzątko może być piękne i do każdego człowieka koniecznie należy zagadać. Fajne jest to w dzieciakach!
Różowe okulary to podstawa ja takie zakupiłam i nie tylko na wakacje ale na codzień tyz?
No ja mam różowe oprawki i też na co dzień zakładam, lepiej mi 🙂
Kurcze ja wczoraj dostałam maila z Allegro z listą rzeczy które mi się przydadzą na urlopie – jest tam pistolet Nerf, zabawki do wody, pampersy i najciekawszy: pojazd z wykrywaczem metalu 🙂 czy mam teraz rozumieć że jednak tego wszystkiego nie potrzebuje?
Wykrywacz metalu wraz z pojazdem to niezbędny gadżet każdej Pani domu! Olaboga, czego to nie wymyślą. Zabawki do wody bierz w ciemno!
Myślę że mam juz nadmiar zabawek do wody w domu 🙂 zawsze jak je wyciągam i musze zabrać to czuje się jak wielbłąd!
Świetny post:D nie zgodzę się tylko z punktem dotyczącym ubierania dzieci;) póki co memu dziecięciu jest wszystko jedno, co ma na tyłku i czy cokolwiek, więc nie widzę sensu, bym ku wyższej idei ubierania dziecka po dzieciowemu miała się katować pstrokacizną;) a jak dziecię kiedyś zapragnie różowych samochodów i żółtych pszczółek, to spoko, przeboleję;)
My raz lub dwa w roku spędzamy urlop w Powrozniku to taka wiocha między Muszyną a Krynicą. Kiedy chcemy wypocząć, odetchnąć wyruszamy właśnie do Muszyny. Kiedy dzieciaki pragną wrażeń typu stragany, samochodziki wtedy Krynica. Zimą ruszamy na stok w Tyliczu. To są bardzo fajne okolice dla dzieci mnóstwo atrakcji. Trzy lata temu (byliśmy jeszcze w czwórkę) w ogole nie jeździliśmy samochodem, tylko chlopaki w fotelikach i wszędzie jeździliśmy rowerami. Bosko:)
Dla mojej rodziny najwspanialszy gadżet to plaża. Nigdy bym nie pomyślał, że zwyczajny piasek potrafi zając malców na tyle godzin i to aż 7 dni pod rząd. Wystarczy zwykłe wiaderko, szpadelek i grabki. Chyba nikt jeszcze nie wymyślił nic lepszego 🙂
Jak ja uwielbiam Twoje teksty!! Dziękuję Ci Matko Polko Pisarko;)
Bardzo przydatne gadżety 🙂 bycie tu i teraz nie tylko na urlopie się przyda 🙂
O jaka fajna lista! A już miałam nie czytać tego konkretnego posta, bo myślałam, że serio będzie o gadżetach. Intuicja jednak podpowiedziała mi: przeczytaj. Ja dotąd na każdych wakacjach i każdym dłuższym wyjeździe miałam komórkę przez cały czas w trybie offline. Rzecz zmieniła się w tym roku, bo założyłam bloga i facebooka. Na urlopie postanowiłam więc wrzucać posty, które wcześniej przygotowałam, bo: jak to czytelnicy wejdą na bloga, a tam pusto?!. Po czym się okazało, że w hotelu Internet choć miał być niekoniecznie jest więc było jak zawsze – bez Internetu, z komórką w trybie offline:).
Muszyna!!!!!tez tam jezdzilam latem z rodzicami i dziadkami.uwielbiałam!!!
top lista!
… zachecam wszystkich rodziców do podróżowania z dziecmi po Polsce tej bliskiej i tej oddalonej od naszego miejsca zamieszkania. … jest tyle róznych atrakcji o których nawet nie mamy pojęcia…ja wykopuje „z pod ziemi” kolejne ciekawe atrakcje za małe pieniadze , które zostają w pamięci na zawsze …pozdrawiam
Punkt numer 10 biorę donieść serca…
Najlepsza lista wakacyjnego MustHave 🙂