<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Matka matce matką. To nic nie kosztuje.	</title>
	<atom:link href="https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/</link>
	<description>Uczę dojrzałe kobiety życia bez poczucia winy.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 20 Jan 2025 11:42:56 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Joanna Boehm		</title>
		<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/comment-page-1/#comment-13585</link>

		<dc:creator><![CDATA[Joanna Boehm]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jan 2018 03:13:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=11903#comment-13585</guid>

					<description><![CDATA[DZIECI SA PO TO, ZEBY NAS ZMIENIAC!
A zmiany czasem bola- wiadomo lubimy poruszać się komfortowo po znanym nam w 100 % kontrolowanym i przewidywalnym terytorium.
Pytanie: jak reagujesz na zmiany, które w małym stopniu są przez ciebie sterowalne-jeśli w ogóle...
Bo tu wkracza taki maluch (wystarczy tylko jeden!) i cały nasz poukładany światek wywraca nam stopniowo acz radykalnie do góry nogami -dosłownie i w przenośni. Juz kiedy jest malutki i nawet jeszcze nie potrafi się przemieszczać po tym tylko naszym jeszcze wtedy terytorium to i tak potrafi wleźć nam na głowę i za paznokcie i pod skore.
Jak oni to robią?? Ano tak: dziecko zawsze i o każdej porze dnia wszystkimi swoimi zmysłami i dostępnymi środkami dąży do osiągnięcia swojego, jemu tylko wiadomemu celu. Czy to jest mleto (tłum. mleko) czy zielony ( aby za chwile walczyć jak lew o niebieski) kubek albo zabawka która akurat bawi się rodzeństwo albo kolega....
Mam 4 takich mniejszych i ciut większych maluchów (2, 4, 7, 10) wiec wiem dokładnie o czym piszesz Dagmaro! Bardzo trafnie i arcyzabawne opisujesz szaro-barwna, monotonno-rutynowa nie-do-opisania czasem frustrująca rzeczy - i dzieciowistosc i codzienność matki czynnej zawodowo w domu. Bo wiadomo nie tej która idzie do pracy a dziecko wychowuje jej ktoś inny.
Z boku patrząc zawsze łatwiej (zwłaszcza kobietom) jest komuś udzielać porad miast pomocy. Ja mam ten komfort i nie-komfort zarazem, ze sami z mężem wychowujemy dzieci (mieszkamy za granica i ciocie i babcie mamy tylko 2 max.3 razy w roku przez max.1 tydzień).
A mąż jak wiekszosc męczyzn (:-) kiedy juz jest -to i tak jak by prawie go nie było. Najchętniej by tylko leżał pod ipadem, kocem albo mna :-) bo przecież mial ciężki dzień w pracy i czemu te dzieciaki tak hałasują i w ogóle taki tu bałagan i te kosze prania to z wczoraj jeszcze czyste czy tez brudne z dzisiaj może? ? ?
W tym momencie najchętniej siegnelabym po noze...albo wyszła krzyczeć: kuuuuu rrrrrrrr na dworze ....Gdyby nie dzieci, które wciąż wołają mamaaaa, bo spodnie od piżamy lepiej wkłada mama, bajki tez mama lepiej czyta (tu akurat się zgodzę, bo mąż jest cudzoziemcem :-) i mama lepiej wodę do szklanki wlewa i lepsze mleko robi i lepiej przytula i lepiej kołderkę nakrywa i no wiadomo nie ma lepiej niż u mamy i dzieci, które maja jeszcze nie przytłumiony instynkt o tym najlepiej wiedza. Dlatego chwała im za to, ze są i ze wiedza czego chcą nawet jak nie wiedza czego chcą!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>DZIECI SA PO TO, ZEBY NAS ZMIENIAC!<br />
A zmiany czasem bola- wiadomo lubimy poruszać się komfortowo po znanym nam w 100 % kontrolowanym i przewidywalnym terytorium.<br />
Pytanie: jak reagujesz na zmiany, które w małym stopniu są przez ciebie sterowalne-jeśli w ogóle&#8230;<br />
Bo tu wkracza taki maluch (wystarczy tylko jeden!) i cały nasz poukładany światek wywraca nam stopniowo acz radykalnie do góry nogami -dosłownie i w przenośni. Juz kiedy jest malutki i nawet jeszcze nie potrafi się przemieszczać po tym tylko naszym jeszcze wtedy terytorium to i tak potrafi wleźć nam na głowę i za paznokcie i pod skore.<br />
Jak oni to robią?? Ano tak: dziecko zawsze i o każdej porze dnia wszystkimi swoimi zmysłami i dostępnymi środkami dąży do osiągnięcia swojego, jemu tylko wiadomemu celu. Czy to jest mleto (tłum. mleko) czy zielony ( aby za chwile walczyć jak lew o niebieski) kubek albo zabawka która akurat bawi się rodzeństwo albo kolega&#8230;.<br />
Mam 4 takich mniejszych i ciut większych maluchów (2, 4, 7, 10) wiec wiem dokładnie o czym piszesz Dagmaro! Bardzo trafnie i arcyzabawne opisujesz szaro-barwna, monotonno-rutynowa nie-do-opisania czasem frustrująca rzeczy &#8211; i dzieciowistosc i codzienność matki czynnej zawodowo w domu. Bo wiadomo nie tej która idzie do pracy a dziecko wychowuje jej ktoś inny.<br />
Z boku patrząc zawsze łatwiej (zwłaszcza kobietom) jest komuś udzielać porad miast pomocy. Ja mam ten komfort i nie-komfort zarazem, ze sami z mężem wychowujemy dzieci (mieszkamy za granica i ciocie i babcie mamy tylko 2 max.3 razy w roku przez max.1 tydzień).<br />
A mąż jak wiekszosc męczyzn (:-) kiedy juz jest -to i tak jak by prawie go nie było. Najchętniej by tylko leżał pod ipadem, kocem albo mna 🙂 bo przecież mial ciężki dzień w pracy i czemu te dzieciaki tak hałasują i w ogóle taki tu bałagan i te kosze prania to z wczoraj jeszcze czyste czy tez brudne z dzisiaj może? ? ?<br />
W tym momencie najchętniej siegnelabym po noze&#8230;albo wyszła krzyczeć: kuuuuu rrrrrrrr na dworze &#8230;.Gdyby nie dzieci, które wciąż wołają mamaaaa, bo spodnie od piżamy lepiej wkłada mama, bajki tez mama lepiej czyta (tu akurat się zgodzę, bo mąż jest cudzoziemcem 🙂 i mama lepiej wodę do szklanki wlewa i lepsze mleko robi i lepiej przytula i lepiej kołderkę nakrywa i no wiadomo nie ma lepiej niż u mamy i dzieci, które maja jeszcze nie przytłumiony instynkt o tym najlepiej wiedza. Dlatego chwała im za to, ze są i ze wiedza czego chcą nawet jak nie wiedza czego chcą!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Beata G		</title>
		<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/comment-page-1/#comment-13584</link>

		<dc:creator><![CDATA[Beata G]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Jan 2018 22:17:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=11903#comment-13584</guid>

					<description><![CDATA[Super tekst. Lżej od razu na sercu, że nie tylko ja potrzebuję pomocy w macierzyńskim kryzysie (usłyszałam dużo przykrych słów od bliskich, o tym, jak nie ogarniam, a ja po prostu potrzebuję się wyspać). Mam dwoje dzieci i depresję poporodową.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Super tekst. Lżej od razu na sercu, że nie tylko ja potrzebuję pomocy w macierzyńskim kryzysie (usłyszałam dużo przykrych słów od bliskich, o tym, jak nie ogarniam, a ja po prostu potrzebuję się wyspać). Mam dwoje dzieci i depresję poporodową.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Joanna Sroka		</title>
		<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/comment-page-1/#comment-13583</link>

		<dc:creator><![CDATA[Joanna Sroka]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 28 Nov 2017 13:07:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=11903#comment-13583</guid>

					<description><![CDATA[O Dagmaro! Skąd ja to znam... Mam 4 letnie bliźniaki pracuje na etacie (w zasadzie na 3 licząc dom i dzieci) Był piękny jesienny dzień odebrałam chłopców z Przedszkola i postanowiłam zrobić drobne zakupy w Chrzanowskim Tesco (desperatka) Więc gdy już przy kasie po krótkim maratonie po sklepie miałam wszystkiego po kokardy przy kasie kolejka jak ta którą pamiętam z dawnych &quot;pawilonów handlowych&quot;, nikt nie przepuści miło, że moje dzieci już zdążyły roznieść artykuły przy kasowe w strzępy, a ja jak wariatka w kółko powtarzam: nie dotykaj, zostaw, zaraz ochroniarz przyjdzie, nie liż bramki, nie bij brata, nie rób dziury w mące itd. Nikt kompletnie mnie nie przepuścił chociaż ja staram się zawsze wspomagać innych. I tak jak już skończyłam zakupy przypomniałam sobie o braku pieczywa... na przeciwko kas była mała piekarnia więc mówię moim małym kosmitom, że jeszcze tylko chlebek i jedziemy do domku niestety usłyszał tylko jeden z nich, drugi wybrał się już na PARKING !!!. Gdy się zorientowałam, że go nie ma minęła może 1 minuta. Zostawiłam więc kasę nie biorąc chleba wzięłam Filipa za rękę, w drugiej trzymając wcześniejsze zakupy biegnę jak po medal Olimpijski i widzę,  moje małe niespełna metrowe dziecko stojące za naszym samochodem, szum, ryk silników i moje wolanie, które ginie gdzieś w hałasie miasta. Biegnę i widzę jak moje dziecko jest zdezorientowane, a obok cofa z parkingu PIKUP przecież kierowca nie widzi mojego dziecka, widzę to ja i kilka gapiów z parkingu, biegnę i krzyczę gubiąc po drodze zakupy ale wciąż silną ręką trzymając Filipka, biegnę co sił i w ostatniej chwili walę ręką po pikapie ufff zatrzymał się, a ja chwyciłam moje przerażone dziecko i rozpłakałam się ze szczęścia, że w końcu go mam. Trzymałam ich dłuższą chwilę w ramionach gdy w oddali słyszę: &quot;Wariatka&quot;, &quot;głupia krowa&quot;, &quot;dziecka przypilnować nie umie&quot; zbieram się z płyty parkingu wyczerpana zupełnie, przyjmuje ciosy słowne - nie mam siły walczyć - odzyskałam co mam najcenniejsze i wracam do auta. w szybę puka ta Pani z PIKUPA (na oko 40 letnia kobitka, elegancka, zadbana) otwieram drzwi czekając na kolejne &quot;szambo słowne&quot; ona prosi żebym wysiadła tak spokojnie, wysiadam chociaż wcale nie mam ochoty, a ona ze wszystkich sił przytuliła mnie jakbym była małym dzieckiem, po czym powiedziała: &quot;Pani też była przerażona jak to Pani małe dziecko ale Pani nikt nie przytulił...&quot; dzięki kobieto za to że tam byłaś (pozbierała tez z parkingu wszystkie moje zakupy i wsadziła je do samochodu nawet nie wiem kiedy). To była KARMA (dobra karma) Ja wcześniej uratowałam 4 miesięcznego niemowlaka będą z moimi dziećmi na kulkolandii, w pewnej chwili zobaczyłam małe zamieszanie, wcześniej zerknęłam na 4 młode dziewczyny jedna z nich karmiła jabłkiem niemowlaczka. I widzę jak ta sama, która karmiła trzyma do góry nogami dziecko trzepiąc nim ile ma sił. Nie wiele myśląc podbiegłam wyrwałam jej to maleństwo i zapytałam co się dzieje? ona na to że się dławi bo mu skrobane łyżeczką jabłko dawała, klęknęłam, wzięłam dziecko na ręce kładąc je na moje kolana i kierując głowę do dołu, dość mocno klepiąc dziecko, pulsacyjnymi ruchami między łopatki. Po chwili wypada osłonka pestki razem z flegmą, i uffff jest dziecko już płacze, jest ok. dała radę. Dałam rade tylko ja mimo, iż ona była z trzema koleżankami, była pani z obsługi kulek i jeszcze dwoje innych rodziców. Przyjechała karetka, zbadali dziecko, potwierdzili słowa o ewentualnych zapaleniu płuc i odjechali. Po chwili widzę ją roztrzęsioną, mocno przytulająca dziecko do siebie i tez ich przytuliłam... bo czy komukolwiek można wytykać błędy, czy brak wyobraźni. Przecież każda matka, każda z nas kocha swoje dzieci najmocniej ale czasem brak już sił na codzienność...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O Dagmaro! Skąd ja to znam&#8230; Mam 4 letnie bliźniaki pracuje na etacie (w zasadzie na 3 licząc dom i dzieci) Był piękny jesienny dzień odebrałam chłopców z Przedszkola i postanowiłam zrobić drobne zakupy w Chrzanowskim Tesco (desperatka) Więc gdy już przy kasie po krótkim maratonie po sklepie miałam wszystkiego po kokardy przy kasie kolejka jak ta którą pamiętam z dawnych &#8222;pawilonów handlowych&#8221;, nikt nie przepuści miło, że moje dzieci już zdążyły roznieść artykuły przy kasowe w strzępy, a ja jak wariatka w kółko powtarzam: nie dotykaj, zostaw, zaraz ochroniarz przyjdzie, nie liż bramki, nie bij brata, nie rób dziury w mące itd. Nikt kompletnie mnie nie przepuścił chociaż ja staram się zawsze wspomagać innych. I tak jak już skończyłam zakupy przypomniałam sobie o braku pieczywa&#8230; na przeciwko kas była mała piekarnia więc mówię moim małym kosmitom, że jeszcze tylko chlebek i jedziemy do domku niestety usłyszał tylko jeden z nich, drugi wybrał się już na PARKING !!!. Gdy się zorientowałam, że go nie ma minęła może 1 minuta. Zostawiłam więc kasę nie biorąc chleba wzięłam Filipa za rękę, w drugiej trzymając wcześniejsze zakupy biegnę jak po medal Olimpijski i widzę,  moje małe niespełna metrowe dziecko stojące za naszym samochodem, szum, ryk silników i moje wolanie, które ginie gdzieś w hałasie miasta. Biegnę i widzę jak moje dziecko jest zdezorientowane, a obok cofa z parkingu PIKUP przecież kierowca nie widzi mojego dziecka, widzę to ja i kilka gapiów z parkingu, biegnę i krzyczę gubiąc po drodze zakupy ale wciąż silną ręką trzymając Filipka, biegnę co sił i w ostatniej chwili walę ręką po pikapie ufff zatrzymał się, a ja chwyciłam moje przerażone dziecko i rozpłakałam się ze szczęścia, że w końcu go mam. Trzymałam ich dłuższą chwilę w ramionach gdy w oddali słyszę: &#8222;Wariatka&#8221;, &#8222;głupia krowa&#8221;, &#8222;dziecka przypilnować nie umie&#8221; zbieram się z płyty parkingu wyczerpana zupełnie, przyjmuje ciosy słowne &#8211; nie mam siły walczyć &#8211; odzyskałam co mam najcenniejsze i wracam do auta. w szybę puka ta Pani z PIKUPA (na oko 40 letnia kobitka, elegancka, zadbana) otwieram drzwi czekając na kolejne &#8222;szambo słowne&#8221; ona prosi żebym wysiadła tak spokojnie, wysiadam chociaż wcale nie mam ochoty, a ona ze wszystkich sił przytuliła mnie jakbym była małym dzieckiem, po czym powiedziała: &#8222;Pani też była przerażona jak to Pani małe dziecko ale Pani nikt nie przytulił&#8230;&#8221; dzięki kobieto za to że tam byłaś (pozbierała tez z parkingu wszystkie moje zakupy i wsadziła je do samochodu nawet nie wiem kiedy). To była KARMA (dobra karma) Ja wcześniej uratowałam 4 miesięcznego niemowlaka będą z moimi dziećmi na kulkolandii, w pewnej chwili zobaczyłam małe zamieszanie, wcześniej zerknęłam na 4 młode dziewczyny jedna z nich karmiła jabłkiem niemowlaczka. I widzę jak ta sama, która karmiła trzyma do góry nogami dziecko trzepiąc nim ile ma sił. Nie wiele myśląc podbiegłam wyrwałam jej to maleństwo i zapytałam co się dzieje? ona na to że się dławi bo mu skrobane łyżeczką jabłko dawała, klęknęłam, wzięłam dziecko na ręce kładąc je na moje kolana i kierując głowę do dołu, dość mocno klepiąc dziecko, pulsacyjnymi ruchami między łopatki. Po chwili wypada osłonka pestki razem z flegmą, i uffff jest dziecko już płacze, jest ok. dała radę. Dałam rade tylko ja mimo, iż ona była z trzema koleżankami, była pani z obsługi kulek i jeszcze dwoje innych rodziców. Przyjechała karetka, zbadali dziecko, potwierdzili słowa o ewentualnych zapaleniu płuc i odjechali. Po chwili widzę ją roztrzęsioną, mocno przytulająca dziecko do siebie i tez ich przytuliłam&#8230; bo czy komukolwiek można wytykać błędy, czy brak wyobraźni. Przecież każda matka, każda z nas kocha swoje dzieci najmocniej ale czasem brak już sił na codzienność&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Zofia Bogusławska		</title>
		<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/comment-page-1/#comment-13582</link>

		<dc:creator><![CDATA[Zofia Bogusławska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Nov 2017 11:05:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=11903#comment-13582</guid>

					<description><![CDATA[Trafilas dzis ;) Swoja drogą odkąd mam 3 dzieci, dużo częściej dotyka mnie ludzka życzliwość, przepuszczanie w kolejce, ustepowanie siedzeń, trzymanie drzwi.. .a nawet raz w Biedrze pan stojący za mną (dziecko w nosidle mialam) najpierw pomógł mi wypakować zakupy na taśme a potem zapakował wszystko do wózka :) Wogóle odkąd mieszkam w mniejszej miejscowości to ludzie po prostu są życzliwsi mam wrażenie :) Sama tez od paru lat staram sie byc uprzejma, pomocna i powiem szczerze ze wielu ludzi po prostu nie rozumie i jest zdziwiona ze ktos po prostu chce im pomoc. Ze zdarza mi sie podwiezc starszą Panią jak widze ze idzie z worami czy po pomóc matce, która walczy z dziecmi w sklepie/przy kasie/ przy aucie. Kiedys mam wrazenie ze jedna Pani myslala początkowo ze jej chce ukrasc zakupy, kiedy pomogłam jej wrzucic do bagaznika torby przy wierzgajacym dwulatku ;) Ludzie naprawde odwykli od zyczliwosci mam wrazenie :(]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trafilas dzis 😉 Swoja drogą odkąd mam 3 dzieci, dużo częściej dotyka mnie ludzka życzliwość, przepuszczanie w kolejce, ustepowanie siedzeń, trzymanie drzwi.. .a nawet raz w Biedrze pan stojący za mną (dziecko w nosidle mialam) najpierw pomógł mi wypakować zakupy na taśme a potem zapakował wszystko do wózka 🙂 Wogóle odkąd mieszkam w mniejszej miejscowości to ludzie po prostu są życzliwsi mam wrażenie 🙂 Sama tez od paru lat staram sie byc uprzejma, pomocna i powiem szczerze ze wielu ludzi po prostu nie rozumie i jest zdziwiona ze ktos po prostu chce im pomoc. Ze zdarza mi sie podwiezc starszą Panią jak widze ze idzie z worami czy po pomóc matce, która walczy z dziecmi w sklepie/przy kasie/ przy aucie. Kiedys mam wrazenie ze jedna Pani myslala początkowo ze jej chce ukrasc zakupy, kiedy pomogłam jej wrzucic do bagaznika torby przy wierzgajacym dwulatku 😉 Ludzie naprawde odwykli od zyczliwosci mam wrazenie 🙁</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: e-milka		</title>
		<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/comment-page-1/#comment-13581</link>

		<dc:creator><![CDATA[e-milka]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Nov 2017 05:50:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=11903#comment-13581</guid>

					<description><![CDATA[Lezka mi sie zakrecila. A propos kubkow - kolezanka zapisala nas, kiedy nasze dzieci mialy ok. 3 mies., na zajecia z maluchami (PEKiP). I cale szczescie, bo zmobilizowalo mnie to, by wyjsc z corka, mimo ze kazdy krok bolal. Ja po cesarce i miesiacu w szpitalu (zakazenie), niewyspana przerazliwie i pelna poczucia winy, ze nie ogarniam. Bez babci, bez niani, z mezem pracujacym za dwoje, zeby starczylo. A prowadzaca zrobila nam wszystkim herbate, jakas owocowa, kompatybilna z karmieniem, juz ostudzona troskliwie. Dla mnie, ktorej czajnik z woda regularnie stygl obok suchego kubka z torebka herbaty, byl to piekny gest. Poczulam sie &quot;zaopiekowana&quot;, ktos zrobil cos dla mnie. Ale Ciebie podziwiam niezmiennie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Lezka mi sie zakrecila. A propos kubkow &#8211; kolezanka zapisala nas, kiedy nasze dzieci mialy ok. 3 mies., na zajecia z maluchami (PEKiP). I cale szczescie, bo zmobilizowalo mnie to, by wyjsc z corka, mimo ze kazdy krok bolal. Ja po cesarce i miesiacu w szpitalu (zakazenie), niewyspana przerazliwie i pelna poczucia winy, ze nie ogarniam. Bez babci, bez niani, z mezem pracujacym za dwoje, zeby starczylo. A prowadzaca zrobila nam wszystkim herbate, jakas owocowa, kompatybilna z karmieniem, juz ostudzona troskliwie. Dla mnie, ktorej czajnik z woda regularnie stygl obok suchego kubka z torebka herbaty, byl to piekny gest. Poczulam sie &#8222;zaopiekowana&#8221;, ktos zrobil cos dla mnie. Ale Ciebie podziwiam niezmiennie.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Basia		</title>
		<link>https://calareszta.pl/to-nic-nie-kosztuje/comment-page-1/#comment-13580</link>

		<dc:creator><![CDATA[Basia]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Nov 2017 15:26:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=11903#comment-13580</guid>

					<description><![CDATA[Kurde zawsze jakoś trafiasz artykułem w mój dzień. Doszłam do momentu o kawie. Siedze i rycze. Odpadam dziś całkowicie. Po prostu nie wyrabiam. Ma dwójke małych dzieci, 2 i 4 lata. Średnio co minute któreś coś odemnie chce. Do tego milion najdziwniejszych pomysłów, samodzielna dwulatka, która nie chce słuchać i robi wszystko &quot;bo chciałem&quot;. Gdy starszy wraca z przedszkola średnio co 5 minut kłótnia o autko, czerwony klocek, kredke, książeczke itp połączona z histerią obojga. Syf i burdel, wszedzie zabawki, nawet nie ma sensu sprzątać. I tak codziennie. Naprawdę rano myślę żeby ten dzień przeżyć :) W drodze jest trzeci urwis i to była świadoma decyzja :P Ogólnie jestem hardkorowcem i lubię iść na całość hehe. Mam nadzieję że przeżyję.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kurde zawsze jakoś trafiasz artykułem w mój dzień. Doszłam do momentu o kawie. Siedze i rycze. Odpadam dziś całkowicie. Po prostu nie wyrabiam. Ma dwójke małych dzieci, 2 i 4 lata. Średnio co minute któreś coś odemnie chce. Do tego milion najdziwniejszych pomysłów, samodzielna dwulatka, która nie chce słuchać i robi wszystko &#8222;bo chciałem&#8221;. Gdy starszy wraca z przedszkola średnio co 5 minut kłótnia o autko, czerwony klocek, kredke, książeczke itp połączona z histerią obojga. Syf i burdel, wszedzie zabawki, nawet nie ma sensu sprzątać. I tak codziennie. Naprawdę rano myślę żeby ten dzień przeżyć 🙂 W drodze jest trzeci urwis i to była świadoma decyzja 😛 Ogólnie jestem hardkorowcem i lubię iść na całość hehe. Mam nadzieję że przeżyję.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
