<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Święta. Czy już boli Cię brzuch ze stresu?	</title>
	<atom:link href="https://calareszta.pl/swieta-czy-juz-boli-cie-brzuch-ze-stresu/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://calareszta.pl/swieta-czy-juz-boli-cie-brzuch-ze-stresu/</link>
	<description>Uczę dojrzałe kobiety życia bez poczucia winy.</description>
	<lastBuildDate>Fri, 07 Feb 2025 14:19:11 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Anna		</title>
		<link>https://calareszta.pl/swieta-czy-juz-boli-cie-brzuch-ze-stresu/comment-page-1/#comment-14777</link>

		<dc:creator><![CDATA[Anna]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 23 Jan 2025 21:09:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">https://www.calareszta.pl/?p=18141#comment-14777</guid>

					<description><![CDATA[Świetne, w samo sedno, chociaż często trudno to przyznać przed samą sobą. 
U nas też tak było (może z wyjątkiem rozwodu <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f604.png" alt="😄" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />), pomogła przeprowadzka. Daleko, na tyle, żeby teściowa nie mogła wsiąść w pociąg i przyjechać ze spontaniczną wizytą, a mama wymagać wizyt co niedzielę na obiadek. 
Byłam na skraju depresji i doświadczałam stanów lękowych, nie wiedziałam sama kim jestem. Moje całe życie to był galop, żeby sprostać wymaganiom rodziny i nie narazić się na złośliwe uwagi teściów i rodziców. Stawałam na głowie, żeby wszystko się spinało i udawałam, że jest super, chociaż nie było. 
Po przeprowadzce straciliśmy wspólny kontekst z rodziną, ale żyjemy swoim życiem, ja odzyskałam siebie, kontakt z mężem i dziećmi. Najlepsze święta były w pandemii, kiedy spędzaliśmy je we czwórkę, ale nie mówię tego głośno przy rodzinie <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f605.png" alt="😅" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> 
Po paru latach okazało się też, że nie potrzebuje się już stresować wizytami rodziny. Odzyskałam wiarę w siebie na tyle, żeby nie podać uszek do barszczu, a jak teściowa sobie życzy, to niech przyjedzie 3 dni wcześniej i stoi w kuchni <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f601.png" alt="😁" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> innych nie zmienimy, ale to od nas zależy czy będziemy w tym tkwić i jak będziemy reagować na otaczającą nas rzeczywistość. Czasem trzeba zmienić perspektywę, żeby to zobaczyć. Wesołych po świętach <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Świetne, w samo sedno, chociaż często trudno to przyznać przed samą sobą.<br />
U nas też tak było (może z wyjątkiem rozwodu 😄), pomogła przeprowadzka. Daleko, na tyle, żeby teściowa nie mogła wsiąść w pociąg i przyjechać ze spontaniczną wizytą, a mama wymagać wizyt co niedzielę na obiadek.<br />
Byłam na skraju depresji i doświadczałam stanów lękowych, nie wiedziałam sama kim jestem. Moje całe życie to był galop, żeby sprostać wymaganiom rodziny i nie narazić się na złośliwe uwagi teściów i rodziców. Stawałam na głowie, żeby wszystko się spinało i udawałam, że jest super, chociaż nie było.<br />
Po przeprowadzce straciliśmy wspólny kontekst z rodziną, ale żyjemy swoim życiem, ja odzyskałam siebie, kontakt z mężem i dziećmi. Najlepsze święta były w pandemii, kiedy spędzaliśmy je we czwórkę, ale nie mówię tego głośno przy rodzinie 😅<br />
Po paru latach okazało się też, że nie potrzebuje się już stresować wizytami rodziny. Odzyskałam wiarę w siebie na tyle, żeby nie podać uszek do barszczu, a jak teściowa sobie życzy, to niech przyjedzie 3 dni wcześniej i stoi w kuchni 😁 innych nie zmienimy, ale to od nas zależy czy będziemy w tym tkwić i jak będziemy reagować na otaczającą nas rzeczywistość. Czasem trzeba zmienić perspektywę, żeby to zobaczyć. Wesołych po świętach 😉</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
