<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Ojciec moich dzieci nie wie.	</title>
	<atom:link href="https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/</link>
	<description>Uczę dojrzałe kobiety życia bez poczucia winy.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 20 Jan 2025 09:30:49 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10613</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2016 21:15:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=10033#comment-10613</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10609&quot;&gt;Zaprogramowana Mama&lt;/a&gt;.

Ja nie mam potrzeby, żeby ktoś mnie trzymał za rękę jak idę z dzieckiem do lekarza. Sama ze zdziwieniem patrzę na osoby, które z jednym dzieckiem przyszły w trójkę, jeszcze babcia na przyczepkę. Mąż jest w pracy, ja w domu, układ dobry, nam pasuje. U mnie mąż zna wszystkie triki i obowiązki przy dzieciach - często sam zostaje w weekend i wieczorami, no i jak wraca nie ma taryfy ulgowej. Albo sprząta albo zajmuje się dziećmi. Warto wypracować układ dobry dla danej rodziny. U nas się sprawdza, nikt nie czuje się wykorzystany, czy nieszczęśliwy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10609">Zaprogramowana Mama</a>.</p>
<p>Ja nie mam potrzeby, żeby ktoś mnie trzymał za rękę jak idę z dzieckiem do lekarza. Sama ze zdziwieniem patrzę na osoby, które z jednym dzieckiem przyszły w trójkę, jeszcze babcia na przyczepkę. Mąż jest w pracy, ja w domu, układ dobry, nam pasuje. U mnie mąż zna wszystkie triki i obowiązki przy dzieciach &#8211; często sam zostaje w weekend i wieczorami, no i jak wraca nie ma taryfy ulgowej. Albo sprząta albo zajmuje się dziećmi. Warto wypracować układ dobry dla danej rodziny. U nas się sprawdza, nikt nie czuje się wykorzystany, czy nieszczęśliwy.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10612</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2016 21:12:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=10033#comment-10612</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10608&quot;&gt;Bartek z rodzinawpraktyce.pl&lt;/a&gt;.

Czasem trzeba, inaczej jest jak obie strony pracują. Po tym poście, którego wiele osób nie zrozumiało, odezwały się głosy, że to brak partnerstwa, a ja uważam, że to jego szczyt. Nie każdy z nas jest we wszystkim najlepszy. Nie wyobrażam sobie, żeby mąż brał dzień urlopu, żeby jechać z dzieckiem do lekarza, skoro ja właśnie po to zrezygnowałam z etatu. Pomaga tam gdzie może i tam gdzie ja nie daję rady. Wie, gdzie jest lekarz, choć tam nie z dziećmi nie chodzi. Ja tez nie wiem jak wygląda recepcja w jego biurowcu. W sumie zazdroszczę ojcom, którzy mają pół etatu, czy mogą dzieci odbierać z przedszkola, u nas jest to sporadyczne, bo w korpo pracuje się od 9 do 17.30, co z dojazdami daje czasami i 10 godzin dziennie. A przedszkole otwarte do 17. Takie są realia, a nie wymysły, czy nasza wygoda. U nas się to zmienia, kiedy ja mam obowiązki związane z blogiem, czy po prostu relaksem. Mąż potrafi wszystko zrobić i mam nadzieję, że tak jest w wielu domach, choć te role są na co dzień podzielone.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10608">Bartek z rodzinawpraktyce.pl</a>.</p>
<p>Czasem trzeba, inaczej jest jak obie strony pracują. Po tym poście, którego wiele osób nie zrozumiało, odezwały się głosy, że to brak partnerstwa, a ja uważam, że to jego szczyt. Nie każdy z nas jest we wszystkim najlepszy. Nie wyobrażam sobie, żeby mąż brał dzień urlopu, żeby jechać z dzieckiem do lekarza, skoro ja właśnie po to zrezygnowałam z etatu. Pomaga tam gdzie może i tam gdzie ja nie daję rady. Wie, gdzie jest lekarz, choć tam nie z dziećmi nie chodzi. Ja tez nie wiem jak wygląda recepcja w jego biurowcu. W sumie zazdroszczę ojcom, którzy mają pół etatu, czy mogą dzieci odbierać z przedszkola, u nas jest to sporadyczne, bo w korpo pracuje się od 9 do 17.30, co z dojazdami daje czasami i 10 godzin dziennie. A przedszkole otwarte do 17. Takie są realia, a nie wymysły, czy nasza wygoda. U nas się to zmienia, kiedy ja mam obowiązki związane z blogiem, czy po prostu relaksem. Mąż potrafi wszystko zrobić i mam nadzieję, że tak jest w wielu domach, choć te role są na co dzień podzielone.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10611</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2016 21:06:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=10033#comment-10611</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10610&quot;&gt;Gosia Skrajna&lt;/a&gt;.

Ja na początku kilka razy tak zrobiłam. Niestety i on zna tę zabawę i robił tak jak zostawał z dziećmi! Ech...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10610">Gosia Skrajna</a>.</p>
<p>Ja na początku kilka razy tak zrobiłam. Niestety i on zna tę zabawę i robił tak jak zostawał z dziećmi! Ech&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Gosia Skrajna		</title>
		<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10610</link>

		<dc:creator><![CDATA[Gosia Skrajna]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Dec 2016 10:52:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=10033#comment-10610</guid>

					<description><![CDATA[A ja mam taki wydrukowany list do męża gdy pyta czemu w domu jest bałagan :P

&quot;...Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.

Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku.

Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.

Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:

- Co tu się dzisiaj działo?

Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:

- Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?

- Tak - odpowiedział z niechęcią. ....&quot;

- Więc dziś tego nie zrobiłam...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>A ja mam taki wydrukowany list do męża gdy pyta czemu w domu jest bałagan 😛</p>
<p>&#8222;&#8230;Ojciec wraca z pracy i widzi, jak trójka jego dzieci siedzi przed domem, ciągle ubrana w piżamy i bawi się w błocie wśród pustych pudełek po chińszczyźnie, porozrzucanych po całym ogródku. Drzwi do auta żony były otwarte, podobnie jak drzwi wejściowe do domu i nie było najmniejszego śladu po psie. Mężczyzna wszedł do domu i zobaczył jeszcze większy bałagan.</p>
<p>Lampa leżała przewrócona, a chodnik zawinięty pod samą ścianę. Na środku pokoju głośno grał telewizor na kanale z kreskówkami, a jadalnia była zarzucona zabawkami i różnymi częściami garderoby. W kuchni nie było lepiej: w zlewie stała góra naczyń, resztki śniadania były porozrzucane po stole, lodówka stała szeroko otwarta, psie jedzenie było wyrzucone na podłogę, stłuczona szklanka leżała pod stołem, a przy tylnich drzwiach była usypana kupka z piasku.</p>
<p>Mężczyzna szybko wbiegł na schody, depcząc przy okazji kolejne zabawki i kolejne ciuchy, ale nie zważał na to, tylko szukał swojej żony. Zaniepokoił się, że może jest chora, albo że stało się coś poważnego. Zobaczył, że spod drzwi do łazienki wypływa woda.</p>
<p>Zajrzał do środka i zobaczył mokre ręczniki na podłodze, rozlane mydło i kolejne porozrzucane zabawki. Kilometry papieru toaletowego leżały porozwijane między tym wszystkim, a lustro i ściany były wymalowane pastą do zębów. Przyspieszył kroku i wszedł do sypialni, gdzie znalazł swoją żonę, leżącą na łóżku w piżamie i czytającą książkę. Spojrzała na niego, uśmiechnęła się i zapytała jak mu minął dzień. Popatrzył na nią z niedowierzaniem i zapytał:</p>
<p>&#8211; Co tu się dzisiaj działo?</p>
<p>Uśmiechnęła się ponownie i odpowiedziała:</p>
<p>&#8211; Pamiętasz, kochanie, że codziennie jak wracasz z pracy do domu, to pytasz mnie, co ja do cholery dziś robiłam?</p>
<p>&#8211; Tak &#8211; odpowiedział z niechęcią. &#8230;.&#8221;</p>
<p>&#8211; Więc dziś tego nie zrobiłam&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Zaprogramowana Mama		</title>
		<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10609</link>

		<dc:creator><![CDATA[Zaprogramowana Mama]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2016 21:45:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=10033#comment-10609</guid>

					<description><![CDATA[Temat ciekawy i niestety bardzo trudny. Nie oczekuję, że mąż będzie robił wszystko za mnie i zajmował się córką w każdej wolnej chwili bo doskonale rozumiem, że po całym dniu pracy można mieć dość i myśleć tylko o wygodniej kanapie - sama nie raz tak miałam. Czasem mi jednak żal i mam wyrzuty sumienia, gdy wieczorem jestem zmęczona, obolała, w domu bałagan a ja z chęcią zrobiłabym cokolwiek innego niż opiekowała się własnym dzieckiem. W takich chwilach sprzątanie, pranie i prasowanie są jak spełnienie marzeń i miło, że mąż zajmie się małą bym mogła spełnić domowe obowiązki lub przejmie je częściowo, jednak wszystko do czasu gdy córka zacznie płakać. Nie raz widziałam bezradność w jego oczach, bo po prostu nie wiedział jak jej pomóc - a skąd ma wiedzieć, skoro to ja do niej wstaję, przewijam i karmię a znane mu metody zawodzą. Macierzyństwo zdążyło mnie już nauczyć, że potrzeby dziecka są zawsze na pierwszym miejscu i coraz częściej zastanawiam się jak to będzie z moim powrotem do pracy. Pociesza mnie myśl, że wraz z upływem miesięcy coraz łatwiej zrozumieć potrzeby dziecka co umacnia też więź między tatą a córką i zachęca go do pomocy. Czasem się zastanawiam, czy to nie jest tak, że my matki trochę na własne życzenie zostajemy same w obowiązkach - bo po co angażować męża skoro i tak same pójdziemy do lekarza na szczepienie i załatwimy przy okazji milion innych rzeczy. Myślę, że partnerstwo jest kluczem do dobrego rodzicielstwa, jednak jak to w życiu bywa, nie zawsze jest idealnie. Nie znaczy to jednak, że nie warto się starać.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Temat ciekawy i niestety bardzo trudny. Nie oczekuję, że mąż będzie robił wszystko za mnie i zajmował się córką w każdej wolnej chwili bo doskonale rozumiem, że po całym dniu pracy można mieć dość i myśleć tylko o wygodniej kanapie &#8211; sama nie raz tak miałam. Czasem mi jednak żal i mam wyrzuty sumienia, gdy wieczorem jestem zmęczona, obolała, w domu bałagan a ja z chęcią zrobiłabym cokolwiek innego niż opiekowała się własnym dzieckiem. W takich chwilach sprzątanie, pranie i prasowanie są jak spełnienie marzeń i miło, że mąż zajmie się małą bym mogła spełnić domowe obowiązki lub przejmie je częściowo, jednak wszystko do czasu gdy córka zacznie płakać. Nie raz widziałam bezradność w jego oczach, bo po prostu nie wiedział jak jej pomóc &#8211; a skąd ma wiedzieć, skoro to ja do niej wstaję, przewijam i karmię a znane mu metody zawodzą. Macierzyństwo zdążyło mnie już nauczyć, że potrzeby dziecka są zawsze na pierwszym miejscu i coraz częściej zastanawiam się jak to będzie z moim powrotem do pracy. Pociesza mnie myśl, że wraz z upływem miesięcy coraz łatwiej zrozumieć potrzeby dziecka co umacnia też więź między tatą a córką i zachęca go do pomocy. Czasem się zastanawiam, czy to nie jest tak, że my matki trochę na własne życzenie zostajemy same w obowiązkach &#8211; bo po co angażować męża skoro i tak same pójdziemy do lekarza na szczepienie i załatwimy przy okazji milion innych rzeczy. Myślę, że partnerstwo jest kluczem do dobrego rodzicielstwa, jednak jak to w życiu bywa, nie zawsze jest idealnie. Nie znaczy to jednak, że nie warto się starać.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Bartek z rodzinawpraktyce.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/ojciec-moich-dzieci-wie/comment-page-1/#comment-10608</link>

		<dc:creator><![CDATA[Bartek z rodzinawpraktyce.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Dec 2016 09:00:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=10033#comment-10608</guid>

					<description><![CDATA[Cholera, ale przecież tak nie musi być! Ja nie pomagam swojej żonie i piszę o tym otwarcie na blogu! Nie ma u nas sztywnego podziału obowiązków, a w chwili obecnej to żona więcej pracuje jak ja. Wczoraj pierwszy raz w tym tygodniu nie mogłem odebrać dzieci z przedszkola, zrobiła to żona. Okulary dla syna odebrałem wraz z dzieciakami w drodze z przedszkola, ale żona tydzień wcześniej zaniosła zamówienie. Ostatnio to ja jestem na wszystkich zebraniach w przedszkolu. Dziś sobota a ja sprzątam mieszkanie. Jedno pranie już nastawiłem. Jeszcze mam w kolejce firanki. Wiem, gdzie jest książeczka zdrowia dzieci i gdzie jest pediatra, okulista, logopeda... w sumie dlaczego miałbym tego nie wiedzieć? Układ o którym piszesz - facet zarabia, kobieta zajmuje się domem - często po prostu wszystkim pasuje. Często jednak zostaje &quot;zabetonowany&quot; i się nigdy nie zmienia, a według mnie to nigdy nie powinien być sztywny podział i powinien się po prostu zmieniać w zależności od potrzeby. To po to dwoje ludzi założyło rodzinę, aby się wspierać i tak jak piszesz, żeby było łatwiej.
Moja granica zajmowania się domem przesunęła się bardzo tuż przed urodzeniem dzieci. Zdałem sobie sprawę, że w jednej chwili mogę zostać sam z dziećmi i żadne pieniądze, które zarobię nie naprawią tego. Jak w każdym domu, każde z nas ma swoje obowiązki, ale niemal w każdej chwili mogę niemal w 100% przejąć obowiązki domowe drugiej strony i tak samo to działa w drugą stronę. Bo tak po prostu czasem trzeba...]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cholera, ale przecież tak nie musi być! Ja nie pomagam swojej żonie i piszę o tym otwarcie na blogu! Nie ma u nas sztywnego podziału obowiązków, a w chwili obecnej to żona więcej pracuje jak ja. Wczoraj pierwszy raz w tym tygodniu nie mogłem odebrać dzieci z przedszkola, zrobiła to żona. Okulary dla syna odebrałem wraz z dzieciakami w drodze z przedszkola, ale żona tydzień wcześniej zaniosła zamówienie. Ostatnio to ja jestem na wszystkich zebraniach w przedszkolu. Dziś sobota a ja sprzątam mieszkanie. Jedno pranie już nastawiłem. Jeszcze mam w kolejce firanki. Wiem, gdzie jest książeczka zdrowia dzieci i gdzie jest pediatra, okulista, logopeda&#8230; w sumie dlaczego miałbym tego nie wiedzieć? Układ o którym piszesz &#8211; facet zarabia, kobieta zajmuje się domem &#8211; często po prostu wszystkim pasuje. Często jednak zostaje &#8222;zabetonowany&#8221; i się nigdy nie zmienia, a według mnie to nigdy nie powinien być sztywny podział i powinien się po prostu zmieniać w zależności od potrzeby. To po to dwoje ludzi założyło rodzinę, aby się wspierać i tak jak piszesz, żeby było łatwiej.<br />
Moja granica zajmowania się domem przesunęła się bardzo tuż przed urodzeniem dzieci. Zdałem sobie sprawę, że w jednej chwili mogę zostać sam z dziećmi i żadne pieniądze, które zarobię nie naprawią tego. Jak w każdym domu, każde z nas ma swoje obowiązki, ale niemal w każdej chwili mogę niemal w 100% przejąć obowiązki domowe drugiej strony i tak samo to działa w drugą stronę. Bo tak po prostu czasem trzeba&#8230;</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
