<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Chore dziecko doprowadza rodziców do rozpaczy.	</title>
	<atom:link href="https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/</link>
	<description>Uczę dojrzałe kobiety życia bez poczucia winy.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 20 Jan 2025 09:37:31 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=7.0.2</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Gosia Skrajna		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10210</link>

		<dc:creator><![CDATA[Gosia Skrajna]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Nov 2016 11:36:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10210</guid>

					<description><![CDATA[Kocham cię za ten post. bo pobyt w pracy w porównaniu z byciem w domy z chorym dzieckiem, dziećmi to faktycznie - relaksik.
Ja kompletnie nie znam się na kaszlu. mimo 11 lat doświadczenia zawsze mam z tym problem :(]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kocham cię za ten post. bo pobyt w pracy w porównaniu z byciem w domy z chorym dzieckiem, dziećmi to faktycznie &#8211; relaksik.<br />
Ja kompletnie nie znam się na kaszlu. mimo 11 lat doświadczenia zawsze mam z tym problem 🙁</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: jamaska		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10209</link>

		<dc:creator><![CDATA[jamaska]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Nov 2016 18:53:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10209</guid>

					<description><![CDATA[Ju ar maj hiro! Serio, ja mam dwójkę w miarę zdrowych dzieciąt, a jak jedno zacznie smarkać i kasłać siwieję z obaw. Aktualnie starszak kaszle 4-ty tydzień! Jestem po 2 wizytach u lekarza, gdzie dowiedziałam sie, ze osłuchowo czysto, nie ma gorączki, katar ledwo, ledwo. Litry syropu za nami, ten z cebuli też był, w tej chwili siedzi z okładem miodowo imbirowym na piersi - może o zadziała?
Wymioty, aż do odwodnienia i wizyty na sor-ze też zaliczone.
A najgorsze chyba to, że przy każdej chorobie zamartwiam się czy to aby na pewno nic strasznego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ju ar maj hiro! Serio, ja mam dwójkę w miarę zdrowych dzieciąt, a jak jedno zacznie smarkać i kasłać siwieję z obaw. Aktualnie starszak kaszle 4-ty tydzień! Jestem po 2 wizytach u lekarza, gdzie dowiedziałam sie, ze osłuchowo czysto, nie ma gorączki, katar ledwo, ledwo. Litry syropu za nami, ten z cebuli też był, w tej chwili siedzi z okładem miodowo imbirowym na piersi &#8211; może o zadziała?<br />
Wymioty, aż do odwodnienia i wizyty na sor-ze też zaliczone.<br />
A najgorsze chyba to, że przy każdej chorobie zamartwiam się czy to aby na pewno nic strasznego.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Aga Ka		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10208</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aga Ka]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2016 20:30:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10208</guid>

					<description><![CDATA[Mój syn pierwszy rok żłobka przechorował strasznie. Ja w nowej pracy po macierzyńskim więc nie bardzo mogłam brać zwolnienia, więc młodym zajmował się tata lub babcia. Teraz z perspektywy czasu wiem, że ja po prostu nie chciałam brać L4. Czułam się psychicznie źle, kiedy młody chorował. Nie dawałam rady sobie z tym. Do tej pory nie wiem czemu. Ale myślę, że właśnie dzięki pracy nie zwariowałam. Ciężko było sie skupić na pracy ale wiedziałam, że syn jest pod dobrą opieką. W drugim roku żłobka jakieś może 2-3 drobne infekcje. Teraz zaczęliśmy przedszkole a ja głupia zamiast się cieszyć, ze moje dziecko jeszcze nawet kataru nie złapało, to czekam aż będzie chory. Mam chyba wyrzuty sumienia, że kiedy chorował i mnie potrzebował, to ja uciekałam w wir pracy. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mój syn pierwszy rok żłobka przechorował strasznie. Ja w nowej pracy po macierzyńskim więc nie bardzo mogłam brać zwolnienia, więc młodym zajmował się tata lub babcia. Teraz z perspektywy czasu wiem, że ja po prostu nie chciałam brać L4. Czułam się psychicznie źle, kiedy młody chorował. Nie dawałam rady sobie z tym. Do tej pory nie wiem czemu. Ale myślę, że właśnie dzięki pracy nie zwariowałam. Ciężko było sie skupić na pracy ale wiedziałam, że syn jest pod dobrą opieką. W drugim roku żłobka jakieś może 2-3 drobne infekcje. Teraz zaczęliśmy przedszkole a ja głupia zamiast się cieszyć, ze moje dziecko jeszcze nawet kataru nie złapało, to czekam aż będzie chory. Mam chyba wyrzuty sumienia, że kiedy chorował i mnie potrzebował, to ja uciekałam w wir pracy. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Poszukująca		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10207</link>

		<dc:creator><![CDATA[Poszukująca]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2016 15:44:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10207</guid>

					<description><![CDATA[Całe życie sama borykałam się z wieloma problemami zdrowotnymi i to pozwoliło mi dotrzeć do pewnej podstawowej sprawy: jako ludzie straciliśmy intuicję jak się odżywiać i żyć aby być zdrowym i szczęśliwym. Czytałam, czytałam i czytałam... Mam troje dzieci, dwoje chodzi do przedszkola, nie wiem co to są anginy, zapalenia płuc czy oskrzeli. Czasem kaszlą, raz w roku wymiotują, zazwyczaj jednorazowo. Gdy lekarz rozważał antybiotyk zawsze pytałam czy mogę zaczekać i walczyłam ziołami, syropami, lekką dietą, udawało się. Sama często byłam chora z nerwów, ale wiedziałam o co gram. Jak dziecko zdrowiało to tak na serio, a nie że infekcja była zamieciona pod dywan antybiotykiem. Ale dieta na co dzień to podstawa, w miarę możliwości karmienie piersią, plus dietetyka zgodna z porami roku, bez nabiału i nadmiaru glutenu, o słodyczach nie trzeba mówić. Ja byłam takim dzieckiem z chorobami o których piszecie, wiem, że tak nie musiało być, ale nie mam żalu do nikogo, cieszę się, że mam świadomość jak wspierać własne dzieci w ich rozwoju. I żeby nie było, gdy idziemy na imprezę nie robię scen, że nie wolno tego czy tamtego, święta właśnie po to są, żeby świętować i cieszyć się wyjątkowością chwil. Liczy się to co robimy każdego dnia, wtedy te wyjątki nam nie zaszkodzą. Radosnej jesieni dla wszystkich dzieciaczków i Mam (-:]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Całe życie sama borykałam się z wieloma problemami zdrowotnymi i to pozwoliło mi dotrzeć do pewnej podstawowej sprawy: jako ludzie straciliśmy intuicję jak się odżywiać i żyć aby być zdrowym i szczęśliwym. Czytałam, czytałam i czytałam&#8230; Mam troje dzieci, dwoje chodzi do przedszkola, nie wiem co to są anginy, zapalenia płuc czy oskrzeli. Czasem kaszlą, raz w roku wymiotują, zazwyczaj jednorazowo. Gdy lekarz rozważał antybiotyk zawsze pytałam czy mogę zaczekać i walczyłam ziołami, syropami, lekką dietą, udawało się. Sama często byłam chora z nerwów, ale wiedziałam o co gram. Jak dziecko zdrowiało to tak na serio, a nie że infekcja była zamieciona pod dywan antybiotykiem. Ale dieta na co dzień to podstawa, w miarę możliwości karmienie piersią, plus dietetyka zgodna z porami roku, bez nabiału i nadmiaru glutenu, o słodyczach nie trzeba mówić. Ja byłam takim dzieckiem z chorobami o których piszecie, wiem, że tak nie musiało być, ale nie mam żalu do nikogo, cieszę się, że mam świadomość jak wspierać własne dzieci w ich rozwoju. I żeby nie było, gdy idziemy na imprezę nie robię scen, że nie wolno tego czy tamtego, święta właśnie po to są, żeby świętować i cieszyć się wyjątkowością chwil. Liczy się to co robimy każdego dnia, wtedy te wyjątki nam nie zaszkodzą. Radosnej jesieni dla wszystkich dzieciaczków i Mam (-:</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Daisy		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10206</link>

		<dc:creator><![CDATA[Daisy]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2016 09:46:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10206</guid>

					<description><![CDATA[Powiem tak, nie cierpię chorób. Ani swoich ani dzieci. Dzieci chorują, pierwsze, drugie, trzecie a potem zawsze ja kończę maraton. W tym roku postanowiłam zmienić swoje nastawienie biorąc przykład z męża. Jak ja usłyszę, że w przedszkolu szaleje jakiś wirus, to już czuję się chora i tylko wypatrywałam kiedy dziecko złapie. To myślenie co to będzie, wprawiało mnie we frustrację. Jak jakieś dziecko zwymiotowało to oczami wyobraźni widziałam już siebie nastawiającą o 3 w nocy kolejna pralkę i ufajdane wszystko w około. Na końcu obraz z wyobraźni - za 3 dni dzieci zdrowe, a ja chora. Takie myślenie mnie wykańczało.

Moja mama jest pielęgniarką. Jak ja byłam chora w dzieciństwie miałam opiekę luksusową. Czułam się jak pączek w maśle. Mama kupowała zawsze kilkanaście gazetek, można było oglądać tv, było wszystko co się chciało. Wspominam to bardzo dobrze. Tą opiekuńczość mamy, ciepło, troskę. Wstawanie do jęków i stęków gorączkowych.
Postanowiłam zmienić swoje nastawienie. Przyjęłam że choroby to po prostu fakt. Nie da się ich w 100% uniknąć. Zatem muszę się na to przygotować, skoro i tak wiadomo że będą.
Mnie najbardziej męczyły wizje tego co to będzie. Mąż podchodzi do tego tu i teraz. Wymiotuje - sprzątamy. A potem czyta książkę jak gdyby nigdy nic. Trzeba wstać w nocy, przebrać dziecko - wstaje, przebiera i idzie spać. A ja ciągle rozmyślałam, analizowałam itp. Zrobiłam więc sama sobie test. Ostatni atak rotawirusa postanowiłam podejść do chorób wg mojej ulubionej zasady - być tu i teraz. Nie planowałam, że prześpię noc, więc nie wkurzyło mnie, że jej nie przespałam. Ucieszyłam się, że tylko z 2 pobudkami. Maluch wymiotował 10 razy, ale 8 z tych razów udało się złapać do miski. Wooow! Poczułam się jakbym zdobyła medal na olimpiadzie. Nie chciał pić. Zamiast snuć wizję, że zaraz wyląduję w szpitalu, po prostu co chwilę co innego do picia. Raz ja, raz mąż. Jak nie chciał, to na śpiocha. I tak po kilkadziesiąt razy. W końcu coś tam wypił. OK. Mamy sukces! Środkowa miała jeden incydent, więc w ogóle luzik. Przygotowałam ubranie i pościel na zmianę na noc. Nie przydało się. OK. Kolejny dzień starszak się gorzej czul, ale jakoś przeszło łaskawie.
Pomyślałam, ze w sumie dobrze, że teraz nas złapało, bo za 2 tygodnie urodziny syna, więc gdyby tydzień później to trzeba byłoby odwołać. A tak to luzik. Kupiłam gazetki, pierdółki, dozwolona TV, gry itp. I co? Już kolejnego dnia wiedziałam, że wygrałam bitwę. Nie z chorobą. Z samą sobą. :) Nadal nie cierpię rotawirusa, ale już wiem, że dam radę bez napinki i frustracji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Powiem tak, nie cierpię chorób. Ani swoich ani dzieci. Dzieci chorują, pierwsze, drugie, trzecie a potem zawsze ja kończę maraton. W tym roku postanowiłam zmienić swoje nastawienie biorąc przykład z męża. Jak ja usłyszę, że w przedszkolu szaleje jakiś wirus, to już czuję się chora i tylko wypatrywałam kiedy dziecko złapie. To myślenie co to będzie, wprawiało mnie we frustrację. Jak jakieś dziecko zwymiotowało to oczami wyobraźni widziałam już siebie nastawiającą o 3 w nocy kolejna pralkę i ufajdane wszystko w około. Na końcu obraz z wyobraźni &#8211; za 3 dni dzieci zdrowe, a ja chora. Takie myślenie mnie wykańczało.</p>
<p>Moja mama jest pielęgniarką. Jak ja byłam chora w dzieciństwie miałam opiekę luksusową. Czułam się jak pączek w maśle. Mama kupowała zawsze kilkanaście gazetek, można było oglądać tv, było wszystko co się chciało. Wspominam to bardzo dobrze. Tą opiekuńczość mamy, ciepło, troskę. Wstawanie do jęków i stęków gorączkowych.<br />
Postanowiłam zmienić swoje nastawienie. Przyjęłam że choroby to po prostu fakt. Nie da się ich w 100% uniknąć. Zatem muszę się na to przygotować, skoro i tak wiadomo że będą.<br />
Mnie najbardziej męczyły wizje tego co to będzie. Mąż podchodzi do tego tu i teraz. Wymiotuje &#8211; sprzątamy. A potem czyta książkę jak gdyby nigdy nic. Trzeba wstać w nocy, przebrać dziecko &#8211; wstaje, przebiera i idzie spać. A ja ciągle rozmyślałam, analizowałam itp. Zrobiłam więc sama sobie test. Ostatni atak rotawirusa postanowiłam podejść do chorób wg mojej ulubionej zasady &#8211; być tu i teraz. Nie planowałam, że prześpię noc, więc nie wkurzyło mnie, że jej nie przespałam. Ucieszyłam się, że tylko z 2 pobudkami. Maluch wymiotował 10 razy, ale 8 z tych razów udało się złapać do miski. Wooow! Poczułam się jakbym zdobyła medal na olimpiadzie. Nie chciał pić. Zamiast snuć wizję, że zaraz wyląduję w szpitalu, po prostu co chwilę co innego do picia. Raz ja, raz mąż. Jak nie chciał, to na śpiocha. I tak po kilkadziesiąt razy. W końcu coś tam wypił. OK. Mamy sukces! Środkowa miała jeden incydent, więc w ogóle luzik. Przygotowałam ubranie i pościel na zmianę na noc. Nie przydało się. OK. Kolejny dzień starszak się gorzej czul, ale jakoś przeszło łaskawie.<br />
Pomyślałam, ze w sumie dobrze, że teraz nas złapało, bo za 2 tygodnie urodziny syna, więc gdyby tydzień później to trzeba byłoby odwołać. A tak to luzik. Kupiłam gazetki, pierdółki, dozwolona TV, gry itp. I co? Już kolejnego dnia wiedziałam, że wygrałam bitwę. Nie z chorobą. Z samą sobą. 🙂 Nadal nie cierpię rotawirusa, ale już wiem, że dam radę bez napinki i frustracji.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Aneta		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10205</link>

		<dc:creator><![CDATA[Aneta]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2016 07:51:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10205</guid>

					<description><![CDATA[Już jakiś czas zaglądam tu do Ciebie i uwielbiam czytać Twoje teksty, zawsze są trafione w punkt! Czasem mam wrażenie jakbyś stała obok i widziała armagedon tworzony przez moją 4latke i mojego 2latka w moim domu ... potrafisz pocieszyć i podnieść na duchu<img src="https://s.w.org/images/core/emoji/17.0.2/72x72/263a.png" alt="☺" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> i przypomnieć o rzeczach oczywistych o których niestety często zapominamy! Chciałabym umieć jak Ty częściej ugryźć się w język zanim wytracona po raz kolejny z równowagi podnosze głos...czasem w sytuacjach kryzysowych lub czytając Twoje wpisy myślę: jak fajnie byłoby mieć taką Dagmarę obok siebie?która zrozumiałaby mnie bez słów i poradziła co robic? dzięki że zawsze mogę tu zajrzeć i znaleźć coś dla siebie? no a temat chorób jakże mi bliski eh? zaczęło się jak starsza poszła roku temu do przedszkola i tak ciągle walczymy...? pozdrawiam z oddziału alergologicznego, tak od czasu do czasu &quot;zwiedzamy&quot; sobie różne szpitale... ? akurat się diagnozujemy, eh jak tu przetrwać tydzień?!?  trzymaj kciuki!pozdrawiam?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Już jakiś czas zaglądam tu do Ciebie i uwielbiam czytać Twoje teksty, zawsze są trafione w punkt! Czasem mam wrażenie jakbyś stała obok i widziała armagedon tworzony przez moją 4latke i mojego 2latka w moim domu &#8230; potrafisz pocieszyć i podnieść na duchu☺ i przypomnieć o rzeczach oczywistych o których niestety często zapominamy! Chciałabym umieć jak Ty częściej ugryźć się w język zanim wytracona po raz kolejny z równowagi podnosze głos&#8230;czasem w sytuacjach kryzysowych lub czytając Twoje wpisy myślę: jak fajnie byłoby mieć taką Dagmarę obok siebie?która zrozumiałaby mnie bez słów i poradziła co robic? dzięki że zawsze mogę tu zajrzeć i znaleźć coś dla siebie? no a temat chorób jakże mi bliski eh? zaczęło się jak starsza poszła roku temu do przedszkola i tak ciągle walczymy&#8230;? pozdrawiam z oddziału alergologicznego, tak od czasu do czasu &#8222;zwiedzamy&#8221; sobie różne szpitale&#8230; ? akurat się diagnozujemy, eh jak tu przetrwać tydzień?!?  trzymaj kciuki!pozdrawiam?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Edyta Ofat		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10204</link>

		<dc:creator><![CDATA[Edyta Ofat]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2016 07:46:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10204</guid>

					<description><![CDATA[Dag czekałam na ten post pół roku....Moje dzieci w zeszłym roku miały 25 infekcji na łęb (pierwszy rok w przedszkolu). Wzięły 9 antybiotyków (młodszy), i 6 antybiotyków starszy. Było wszystko, dwa zapalenia płuc leczone miesiąc jedno, zapalenie sitowe zatok, zapalenia oskrzeli, zapalenia uszu, angina, infekcje żołądkowe i mnóstwo innych lżejszych infekcji. NA 25 infekcji można powiedzieć że tylko 9 ( starszy) i 6 (młodszy) zakończyło się antybiotykiem. Resztę zwalczyły same. Miesięcznie n leki wydawałam około 800-900zł (tak sterydy są bardzo drogie bez refundacji). W rok wydałąm około 6tyś zł (byłyby za to piękne wakacje). Zaszczepiłam w tym czasie na pneumokoki, podawałam Broncho vaxom, Entitis, Immunotrofinę, Witaminę D. W pewnym czasie stałam się wręcz farmaceutką, która dokładnie wiedziała jaki lek jest na co. Dzieci miały około 30% frekwencji przedszkolnej. Moje dzieci przez cały rok były bardziej lub mniej chore. Całe 12 miesięcy. Od września aż do lipca. Nawet w lipcu były chore na anginę i antybiotyk, co wcześniej o tej porze roku się nie zdarzało. Byłam zrozpaczona. Przez ostatnich 5 lat zajmowałam się dziećmi z wyboru, a kiedy zachciałam wyrwać się z matczynej pułapki, okazało się, że się nie da bo zaczęły mocno chorować. Byłam wściekła na przedszkole, że pozwala matkom pozostawiać w nim dzieci z katarem, kaszlące, bo moje od razu jak gąbka chłonęły od nich wszelkie zarazki. Ale wiadomo jak jest. Tak zawsze było, jest i będzie. Dziś z perspektywy czasu wiem, że to był najgorszy rok w moim życiu. Tak ciężki, że prawie potrzebowałam pomocy psychologa. Zawaliło się wszystko, były kłótnie w domu dlaczego one są znowu chore, że to moja wina, nieprzespane noce, cały dom zawymiotowany. Pamiętam to dokładnie i nigdy nie zapomnę. To trauma. Nie rozumiałam, dlaczego jedne dzieci są zdrowe a moje nie. Byłam bankrutem finansowym, wrakiem człowieka o zszarpanych nerwach. Diagnozowałam nawet syna w Instytuce Matki i Dziecka w Warszawie w kierunku mukowizcydozy, bo miał wszelkie jej obawy. Na szczęście test był negatywny. Od tamtego czasu bardzo wiele zrobiłam i bardzo wiele się zmieniło. Pojechaliśmy w czerwcu do SANTARIUM (to tak znalazłam DAGMARĘ w internecie i zaczęłam ją czytać, od postu o Sanatorium). Oczywiście moje dzieci były tam chore całe 3 tygodnie, miały dwie infekcje, w sumie to jeden syn już jechał z wymiotami do celu, a w drodze do domu był na antybiotyku, żeby jakos dojechać do domu w ogóle. Nigdy nie zapomnę jak wymioty łapaliśmy w zamkową dużą foremkę kupioną specjalnie nad morze. Do dziś jak na nią patrzę przypomina mi o tym traumatycznym czasie. Zainwestowałam w leki uodparniające (Broncho vaxom, Entitis, brały nawet bardzo Drogie Transfer Faktor). Potem jeszcze raz zabrałam je nad morze na 4tyg, wiec w sumie były tam prawie 2 miesiące. Kupiłam im w tym roku kominiarki, zeby lepiej miały okryte szyje i uszy. No i nie licząc na państwową służbę zdrowia, która wciąż powtarzała, że to normalne że dzieci tak chorują, wykupiłam nam opiekę medyczną w LUX MED, dzieki której dowiedzielismy się, że jestesmy alergikami. Intuicja wyraźnie dawała mi znać, że jest jakaś przyczyna. I ja siłą ducha ją znalazłam. Starszy syn ma astmę, młodszy po roku chorób ma niedosłuch, idzie na operację wycięcia migdała i drenaż uszu, bo płyn z uszu nie chce zejść już rok. Takie oto konsekwencje rocznych chorób. W tym roku już tak nie chorują. Infekcja jest w nich często, ale dzięki lekom na alergię (głównie sterydom) nie przekształca się to w zapalenia płuc, czy zapalenie ucha. Kiedyś traciliśmy godziny dziennie na inhalacje poprzez nebulizator. Dziś podawanie leku odbywa się w kilka sekund poprzez tubę do inhalacji (KOMORA INHALACYJNA OPTICHAMBER, koszt około 85zł). To ich trzyma przy zdrowiu. Zabija wydzielinę w zarodku, działa przeciwzapalnie. Używamy Flixotide (to niemal to samo co Pulmicort) oraz Berodual. Mamy listopad, a jak na razie obyło się bez żadnych antybiotyków. Rota wirus właśnie był, ale na to nie ma siły. Odkąd mam Diphergn przeciwwymiotny i Nifuroksazyd (przeciwbiegunkowy) nawet Rota wirus nie jest straszny.Półtora roku temu z takim samym rotawirusem jechaliśmy na sygnale do szpitala, tak było dziecko wycieńczone. Dziś mam leki, które działają cuda. Polecam więc mamom chorych dzieci o zaopatrzenie się w te dwa leki i w tubę, dzięki której życie staje się lżejsze, i zaoszczędza się czas. U nas coś zadziałało, sądzę, że głównie sterydy podawane na stałe. Trzymajcie się! Wiem, co to znaczy chore dziecko!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dag czekałam na ten post pół roku&#8230;.Moje dzieci w zeszłym roku miały 25 infekcji na łęb (pierwszy rok w przedszkolu). Wzięły 9 antybiotyków (młodszy), i 6 antybiotyków starszy. Było wszystko, dwa zapalenia płuc leczone miesiąc jedno, zapalenie sitowe zatok, zapalenia oskrzeli, zapalenia uszu, angina, infekcje żołądkowe i mnóstwo innych lżejszych infekcji. NA 25 infekcji można powiedzieć że tylko 9 ( starszy) i 6 (młodszy) zakończyło się antybiotykiem. Resztę zwalczyły same. Miesięcznie n leki wydawałam około 800-900zł (tak sterydy są bardzo drogie bez refundacji). W rok wydałąm około 6tyś zł (byłyby za to piękne wakacje). Zaszczepiłam w tym czasie na pneumokoki, podawałam Broncho vaxom, Entitis, Immunotrofinę, Witaminę D. W pewnym czasie stałam się wręcz farmaceutką, która dokładnie wiedziała jaki lek jest na co. Dzieci miały około 30% frekwencji przedszkolnej. Moje dzieci przez cały rok były bardziej lub mniej chore. Całe 12 miesięcy. Od września aż do lipca. Nawet w lipcu były chore na anginę i antybiotyk, co wcześniej o tej porze roku się nie zdarzało. Byłam zrozpaczona. Przez ostatnich 5 lat zajmowałam się dziećmi z wyboru, a kiedy zachciałam wyrwać się z matczynej pułapki, okazało się, że się nie da bo zaczęły mocno chorować. Byłam wściekła na przedszkole, że pozwala matkom pozostawiać w nim dzieci z katarem, kaszlące, bo moje od razu jak gąbka chłonęły od nich wszelkie zarazki. Ale wiadomo jak jest. Tak zawsze było, jest i będzie. Dziś z perspektywy czasu wiem, że to był najgorszy rok w moim życiu. Tak ciężki, że prawie potrzebowałam pomocy psychologa. Zawaliło się wszystko, były kłótnie w domu dlaczego one są znowu chore, że to moja wina, nieprzespane noce, cały dom zawymiotowany. Pamiętam to dokładnie i nigdy nie zapomnę. To trauma. Nie rozumiałam, dlaczego jedne dzieci są zdrowe a moje nie. Byłam bankrutem finansowym, wrakiem człowieka o zszarpanych nerwach. Diagnozowałam nawet syna w Instytuce Matki i Dziecka w Warszawie w kierunku mukowizcydozy, bo miał wszelkie jej obawy. Na szczęście test był negatywny. Od tamtego czasu bardzo wiele zrobiłam i bardzo wiele się zmieniło. Pojechaliśmy w czerwcu do SANTARIUM (to tak znalazłam DAGMARĘ w internecie i zaczęłam ją czytać, od postu o Sanatorium). Oczywiście moje dzieci były tam chore całe 3 tygodnie, miały dwie infekcje, w sumie to jeden syn już jechał z wymiotami do celu, a w drodze do domu był na antybiotyku, żeby jakos dojechać do domu w ogóle. Nigdy nie zapomnę jak wymioty łapaliśmy w zamkową dużą foremkę kupioną specjalnie nad morze. Do dziś jak na nią patrzę przypomina mi o tym traumatycznym czasie. Zainwestowałam w leki uodparniające (Broncho vaxom, Entitis, brały nawet bardzo Drogie Transfer Faktor). Potem jeszcze raz zabrałam je nad morze na 4tyg, wiec w sumie były tam prawie 2 miesiące. Kupiłam im w tym roku kominiarki, zeby lepiej miały okryte szyje i uszy. No i nie licząc na państwową służbę zdrowia, która wciąż powtarzała, że to normalne że dzieci tak chorują, wykupiłam nam opiekę medyczną w LUX MED, dzieki której dowiedzielismy się, że jestesmy alergikami. Intuicja wyraźnie dawała mi znać, że jest jakaś przyczyna. I ja siłą ducha ją znalazłam. Starszy syn ma astmę, młodszy po roku chorób ma niedosłuch, idzie na operację wycięcia migdała i drenaż uszu, bo płyn z uszu nie chce zejść już rok. Takie oto konsekwencje rocznych chorób. W tym roku już tak nie chorują. Infekcja jest w nich często, ale dzięki lekom na alergię (głównie sterydom) nie przekształca się to w zapalenia płuc, czy zapalenie ucha. Kiedyś traciliśmy godziny dziennie na inhalacje poprzez nebulizator. Dziś podawanie leku odbywa się w kilka sekund poprzez tubę do inhalacji (KOMORA INHALACYJNA OPTICHAMBER, koszt około 85zł). To ich trzyma przy zdrowiu. Zabija wydzielinę w zarodku, działa przeciwzapalnie. Używamy Flixotide (to niemal to samo co Pulmicort) oraz Berodual. Mamy listopad, a jak na razie obyło się bez żadnych antybiotyków. Rota wirus właśnie był, ale na to nie ma siły. Odkąd mam Diphergn przeciwwymiotny i Nifuroksazyd (przeciwbiegunkowy) nawet Rota wirus nie jest straszny.Półtora roku temu z takim samym rotawirusem jechaliśmy na sygnale do szpitala, tak było dziecko wycieńczone. Dziś mam leki, które działają cuda. Polecam więc mamom chorych dzieci o zaopatrzenie się w te dwa leki i w tubę, dzięki której życie staje się lżejsze, i zaoszczędza się czas. U nas coś zadziałało, sądzę, że głównie sterydy podawane na stałe. Trzymajcie się! Wiem, co to znaczy chore dziecko!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Ewa Jenkins		</title>
		<link>https://calareszta.pl/chore-dziecko-doprowadza-rodzicow-rozpaczy/comment-page-1/#comment-10203</link>

		<dc:creator><![CDATA[Ewa Jenkins]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Nov 2016 07:25:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/?p=9640#comment-10203</guid>

					<description><![CDATA[O ja to też znam :) W tym roku byliśmy 3 razy w szpitalu przez problemy córki z oddychaniem, 2 razy wieźli nas karetką, bo poziom tlenu za niski, inhalator na porządku dziennym itp.... Spalam na podłodze w pokoju córki, w poczekalni na pogotowiu, w szpitalu. I też zrezygnowaliśmy z basenu, może niepotrzebnie? Teraz pijemy syrop z cebuli (ja też plus napój imbirowy i jakoś się trzymam ;), staramy się trochę zdrowiej jeść..
Tydzień temu znowu dwa dni bez przedszkola i poczucie winy: jak będziesz ją zostawiać w domu, to się nigdy nie przyzwyczai itd. itp. Przeziębienie udało się zdusić w zarodku, ale mały wyrzut sumienia pozostał...
Absolutnie się tu nie użalam nad sobą, wiem, że może być gorzej itp. Niektóre moje doświadczenia są podobne, tylko że podzielone przez 3 ;)
Dlatego popieram Cię i pozdrawiam Rodziców, którzy przechodzą, przechodzili lub będą przez to przechodzić :) I ogólnie wszystkich Rodziców :)
Jak zwykle dziękuję za wpis i życzę miłego, zdrowego weekendu :)
x
PS. Pamiętam, że widziałam kiedyś na Twoim blogu post na temat leku Entitis, muszę się zainteresować.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O ja to też znam 🙂 W tym roku byliśmy 3 razy w szpitalu przez problemy córki z oddychaniem, 2 razy wieźli nas karetką, bo poziom tlenu za niski, inhalator na porządku dziennym itp&#8230;. Spalam na podłodze w pokoju córki, w poczekalni na pogotowiu, w szpitalu. I też zrezygnowaliśmy z basenu, może niepotrzebnie? Teraz pijemy syrop z cebuli (ja też plus napój imbirowy i jakoś się trzymam ;), staramy się trochę zdrowiej jeść..<br />
Tydzień temu znowu dwa dni bez przedszkola i poczucie winy: jak będziesz ją zostawiać w domu, to się nigdy nie przyzwyczai itd. itp. Przeziębienie udało się zdusić w zarodku, ale mały wyrzut sumienia pozostał&#8230;<br />
Absolutnie się tu nie użalam nad sobą, wiem, że może być gorzej itp. Niektóre moje doświadczenia są podobne, tylko że podzielone przez 3 😉<br />
Dlatego popieram Cię i pozdrawiam Rodziców, którzy przechodzą, przechodzili lub będą przez to przechodzić 🙂 I ogólnie wszystkich Rodziców 🙂<br />
Jak zwykle dziękuję za wpis i życzę miłego, zdrowego weekendu 🙂<br />
x<br />
PS. Pamiętam, że widziałam kiedyś na Twoim blogu post na temat leku Entitis, muszę się zainteresować.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
