<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Cesarka to nie poród.	</title>
	<atom:link href="https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/</link>
	<description>Uczę dojrzałe kobiety życia bez poczucia winy.</description>
	<lastBuildDate>Sun, 19 Jan 2025 12:24:48 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9.1</generator>
	<item>
		<title>
		Autor: Paulina Jankowska		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-716</link>

		<dc:creator><![CDATA[Paulina Jankowska]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Jul 2017 09:47:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-716</guid>

					<description><![CDATA[Tak tak... Ja też chciałam naturalnie... Uczyłam się oddychać i dobrze mi szło nawet... Jak już były skurcze i 5 cm rozwarcia na ktg wyszło, że synkowi zanika tętno. Wniosek!? Przeciśnięta pępowina. Będziemy ciąć. Przy każdym skurczu zanik albo spadek. Szybko. Wszystko działo się jak w jakimś śnie, amoku. Mąż nie zdążył dojechać. Sama sobie. Zaczynają ciąć. Boli? Auu boli... Znieczulenie nie działa? Uff w końcu zadziałało... Szarpanie. Wyciągnęli go, a mnie zakłuło serce. Fizycznie kłuło. Pokazali mi tylko maleństwo. Pepowina faktycznie okrecona wokół rączki i nóżki, mogłaby zacisnąć się przy przechodzeniu przez kanały. Zabrali. Gdzie on jest? Słyszę płacz, dajcie go przytulić na Boga!! Coś mu robią... Ubierają? Ważą? Nie wiem... A mnie szyją... Rozmowa: &quot;Ty! Nie było wód plodowych. No tak, nie było... Skierowanie było z malowodziem przecież. No tak, ale tu doktor określił ze wszystko w normie&quot; Skończyli. Nie mogę się ruszyć, a chciałam zobaczyć moje maleństwo. Czy ma wszystkie paluszki? Nie wiem... Przenoszą mnie na inne łóżko... Bezradna... Nie umiem im w tym pomóc. Wstyd. Czuję wstyd, że taką dużą kobietę muszą dźwigać dwie starsze panie, przepraszam je. One ze śmiechem, że nic nie szkodzi, że ciężka nie jestem. Wioza mnie na salę. Głowy nie podnosić, leżeć... Kroplowka. Cewnik. Leż. A gdzie mój malutki? Nie ma. Pytam o niego. Badania ma. Proszę jedna młoda położna o wyciągnięcie telefonu z mojej torby. Dzwonię do męża. &quot;Masz syna. A on: wiem że mam syna, ale nie na wierzchu jeszcze, a ja: na wierzchu, on: żart?? Przecież dopiero co z Tobą rozmawiałem ze się szykujesz na salę, że mam wypić kawę i przyjechać, a to już? o matko, jadę!&quot; I tak nie widziałam synka jeszcze parę godzin ? potem się okazało ze cos z gazometria nie tak i leżał w otwartym inkubatorze... Ruszyć się do niego nie mogłam. Znieczulenie przeszło zaczęło boleć. W głowie się kręciło. Słaba. Pić nie można. Jeść? Zapomnij!! W końcu go przynieśli do piersi. Z karmieniem się udało mimo cc. Ale blizna jest i zostanie. Wyprostować się i oddychać nie mogłam parę dni. A ból dość długo odczuwalam. Minęło5 miesięcy a blizna boli jak się dotknie. Na szczęście też jest estetyczna w miarę. Każdy poród to poród.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Tak tak&#8230; Ja też chciałam naturalnie&#8230; Uczyłam się oddychać i dobrze mi szło nawet&#8230; Jak już były skurcze i 5 cm rozwarcia na ktg wyszło, że synkowi zanika tętno. Wniosek!? Przeciśnięta pępowina. Będziemy ciąć. Przy każdym skurczu zanik albo spadek. Szybko. Wszystko działo się jak w jakimś śnie, amoku. Mąż nie zdążył dojechać. Sama sobie. Zaczynają ciąć. Boli? Auu boli&#8230; Znieczulenie nie działa? Uff w końcu zadziałało&#8230; Szarpanie. Wyciągnęli go, a mnie zakłuło serce. Fizycznie kłuło. Pokazali mi tylko maleństwo. Pepowina faktycznie okrecona wokół rączki i nóżki, mogłaby zacisnąć się przy przechodzeniu przez kanały. Zabrali. Gdzie on jest? Słyszę płacz, dajcie go przytulić na Boga!! Coś mu robią&#8230; Ubierają? Ważą? Nie wiem&#8230; A mnie szyją&#8230; Rozmowa: &#8222;Ty! Nie było wód plodowych. No tak, nie było&#8230; Skierowanie było z malowodziem przecież. No tak, ale tu doktor określił ze wszystko w normie&#8221; Skończyli. Nie mogę się ruszyć, a chciałam zobaczyć moje maleństwo. Czy ma wszystkie paluszki? Nie wiem&#8230; Przenoszą mnie na inne łóżko&#8230; Bezradna&#8230; Nie umiem im w tym pomóc. Wstyd. Czuję wstyd, że taką dużą kobietę muszą dźwigać dwie starsze panie, przepraszam je. One ze śmiechem, że nic nie szkodzi, że ciężka nie jestem. Wioza mnie na salę. Głowy nie podnosić, leżeć&#8230; Kroplowka. Cewnik. Leż. A gdzie mój malutki? Nie ma. Pytam o niego. Badania ma. Proszę jedna młoda położna o wyciągnięcie telefonu z mojej torby. Dzwonię do męża. &#8222;Masz syna. A on: wiem że mam syna, ale nie na wierzchu jeszcze, a ja: na wierzchu, on: żart?? Przecież dopiero co z Tobą rozmawiałem ze się szykujesz na salę, że mam wypić kawę i przyjechać, a to już? o matko, jadę!&#8221; I tak nie widziałam synka jeszcze parę godzin ? potem się okazało ze cos z gazometria nie tak i leżał w otwartym inkubatorze&#8230; Ruszyć się do niego nie mogłam. Znieczulenie przeszło zaczęło boleć. W głowie się kręciło. Słaba. Pić nie można. Jeść? Zapomnij!! W końcu go przynieśli do piersi. Z karmieniem się udało mimo cc. Ale blizna jest i zostanie. Wyprostować się i oddychać nie mogłam parę dni. A ból dość długo odczuwalam. Minęło5 miesięcy a blizna boli jak się dotknie. Na szczęście też jest estetyczna w miarę. Każdy poród to poród.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Sabina Tasler		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-715</link>

		<dc:creator><![CDATA[Sabina Tasler]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Jul 2017 09:36:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-715</guid>

					<description><![CDATA[Ja całą ciążę miałam ogromną nadzieję,że urodzę naturalnie. Nie dupuszczałam innej myśli do siebie. Ale co szłam na badania dziecko zawsze było ułożone poprzecznie. Wierzyłam,że to się zmieni.Na dwa tyg przed terminem okazało się,że mój uparciuch dalej jest poprzecznie ułożony i dostałam skierowanie na CC. Byłam załamana. Dzisiaj jest 2,5 roku po CC a ja dalej w 100% nie doszłam do siebie. Przez to mam rozejście mięśni, partacze z sali tak mnie pozszywali,że blizna mi się rozeszła na obu stronach.Jest bardzo brzydka i wręcz ogromną.Zarazili mnie paciorkowcem . Blizna stale boli i swędzi.To nie była moja wina,że dziecko tak się ułożyło. Jedyna pozytywną strona z tego to do dzisiaj się karmimy.I nigdy nie miałam problemu z laktacją jak niektórzy gadają,że po CC jest problem.Gorszą matką się nie czuję,a wręcz przeciwnie dałam sobie radę,wykarmiła dziecko pomimo bólu i tego,że ledwo chodziłam. Też w czasie podawania znieczulenia do kręgosłupa zgasła cała aparatura.Korki wybiło i na bloku operacyjnym nie było agregata. Co by było gdyby to się stało dosłownie 10 min później gdzie była bym podłączona i rozciętą?? Mnie i dziecka mogło by po prostu nie być. Dzięki Bogu skończyło się dobrze.Uważam,że my po CC więcej przeszłyśmy bólu i do końca życia będziemy mieć pamiątką w postaci blizny.Znam kobiety które po porodzie SN mają traumę i przez to nigdy więcej dzieci nie chcą.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ja całą ciążę miałam ogromną nadzieję,że urodzę naturalnie. Nie dupuszczałam innej myśli do siebie. Ale co szłam na badania dziecko zawsze było ułożone poprzecznie. Wierzyłam,że to się zmieni.Na dwa tyg przed terminem okazało się,że mój uparciuch dalej jest poprzecznie ułożony i dostałam skierowanie na CC. Byłam załamana. Dzisiaj jest 2,5 roku po CC a ja dalej w 100% nie doszłam do siebie. Przez to mam rozejście mięśni, partacze z sali tak mnie pozszywali,że blizna mi się rozeszła na obu stronach.Jest bardzo brzydka i wręcz ogromną.Zarazili mnie paciorkowcem . Blizna stale boli i swędzi.To nie była moja wina,że dziecko tak się ułożyło. Jedyna pozytywną strona z tego to do dzisiaj się karmimy.I nigdy nie miałam problemu z laktacją jak niektórzy gadają,że po CC jest problem.Gorszą matką się nie czuję,a wręcz przeciwnie dałam sobie radę,wykarmiła dziecko pomimo bólu i tego,że ledwo chodziłam. Też w czasie podawania znieczulenia do kręgosłupa zgasła cała aparatura.Korki wybiło i na bloku operacyjnym nie było agregata. Co by było gdyby to się stało dosłownie 10 min później gdzie była bym podłączona i rozciętą?? Mnie i dziecka mogło by po prostu nie być. Dzięki Bogu skończyło się dobrze.Uważam,że my po CC więcej przeszłyśmy bólu i do końca życia będziemy mieć pamiątką w postaci blizny.Znam kobiety które po porodzie SN mają traumę i przez to nigdy więcej dzieci nie chcą.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-714</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 13 Jun 2016 00:04:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-714</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-712&quot;&gt;Justyna Karczewska&lt;/a&gt;.

Nie wiem nawet co napisać na ten komentarz. Współczuję Ci takiego myślenia, to chyba tyle w temacie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-712">Justyna Karczewska</a>.</p>
<p>Nie wiem nawet co napisać na ten komentarz. Współczuję Ci takiego myślenia, to chyba tyle w temacie. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Justyna Karczewska		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-713</link>

		<dc:creator><![CDATA[Justyna Karczewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2016 12:33:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-713</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-711&quot;&gt;calareszta.pl&lt;/a&gt;.

Poród ma znaczenie. Poród naturalny dodaje dużo pewności siebie i wiary we własne możliwości. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-711">calareszta.pl</a>.</p>
<p>Poród ma znaczenie. Poród naturalny dodaje dużo pewności siebie i wiary we własne możliwości. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Justyna Karczewska		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-712</link>

		<dc:creator><![CDATA[Justyna Karczewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Jun 2016 12:31:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-712</guid>

					<description><![CDATA[Miałam cesarkę. To nie poród tylko operacja.  Nie urodziłam swojej córki.  To lekarze ją ze mnie wyjęli.  Próbowałam urodzić naturalnie, ale przy pełnym rozwarciu zablokowałam się psychicznie. Personel w szpitalu popędzał mnie, zestresowałam się i nie urodziłam.
Dlatego gdy tylko zaszłam w drugą ciążę to powiedziałam sobie że teraz dam radę,  chcę naprawdę urodzić. I udało się!  Urodziłam samodzielnie syna,  jestem prawdziwą kobietą i matką. Po cesarskim cięciu nie czułam się kobietą. Pierwszego swojego dziecka nie urodziłam, to była operacja, nie poród. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miałam cesarkę. To nie poród tylko operacja.  Nie urodziłam swojej córki.  To lekarze ją ze mnie wyjęli.  Próbowałam urodzić naturalnie, ale przy pełnym rozwarciu zablokowałam się psychicznie. Personel w szpitalu popędzał mnie, zestresowałam się i nie urodziłam.<br />
Dlatego gdy tylko zaszłam w drugą ciążę to powiedziałam sobie że teraz dam radę,  chcę naprawdę urodzić. I udało się!  Urodziłam samodzielnie syna,  jestem prawdziwą kobietą i matką. Po cesarskim cięciu nie czułam się kobietą. Pierwszego swojego dziecka nie urodziłam, to była operacja, nie poród. </p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-711</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 15 Feb 2016 20:47:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-711</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-710&quot;&gt;brownsparrow&lt;/a&gt;.

Hahaha, no właśnie, jakie siły natury ja się pytam? Czy tak czy tak najważniejszy jest wynik końcowy - pomyślne lądowanie po drugiej stronie. Nic innego się nie liczy. Taki komentarz od nie-matki, fiu fiu! Dziękuję!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-710">brownsparrow</a>.</p>
<p>Hahaha, no właśnie, jakie siły natury ja się pytam? Czy tak czy tak najważniejszy jest wynik końcowy &#8211; pomyślne lądowanie po drugiej stronie. Nic innego się nie liczy. Taki komentarz od nie-matki, fiu fiu! Dziękuję!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: brownsparrow		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-710</link>

		<dc:creator><![CDATA[brownsparrow]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2016 20:26:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-710</guid>

					<description><![CDATA[Dzieci u mnie brak, więc w sumie nie powinnam się wypowiadać (choć bardzo chętnie czytuje Twojego bloga, tylko i wyłącznie dlatego, że nie sprzedaje lukru, a ja cenie ludzi prawdziwych i nie ściemniających zwłaszcza w obecnych czasach), ale słyszę wokoło sporo w tym temacie głównie za sprawą korpo-koleżanek.
W &quot;tych&quot; kręgach przeważa trend CC na życzenie i nic nikomu do tego.
Sporo znajomych koleżanek rodziło SN i też nikomu nic do tego.
To są bardzo indywidualne decyzje i konsekwencje ich poniesie tylko i wyłącznie rodzic dziecka.
Jestem dzieckiem CC urodzonym trzy dekady temu z powodu braku chęci Dziecka do &quot;ostatecznego fikołka&quot; ;) i jak to zauważyła moja mama, trudno u mnie znaleźć jakiekolwiek niekorzystne rezultaty porodu CC :P, o których wtedy mało było wiadomo.
Generalnie zmierzam do tego by zacytować moja koleżankę rodząca SN.
Podczas jednej z naszych rozmów powiedziała tylko: &quot;Rodzić Siłami Natury? Jakimi siłami natury? MOIMI SIŁAMI&quot; !
I to jest dla mnie argument za tym, że teraz jest miliardy tematów poruszanym tylko po to, żeby toczyć piane (odnoszę się tu głównie do początku artykułu i &quot;przecudnych cytatów&quot;, a nie do samego artykułu, bo po takich cytatach, to nawet ja w myślach czuje się spoliczkowana, a co dopiero CC-matki) i to toczenie nic nie wnosi kompletnie (może świadczyć tylko o sporej ilości zmarnowanego czasu, bo nikt niczego przełomowego już tu nie wymyśli-również ja heh)!
Daga Dzidzie cudowne-każde z osobna (Einstein, Margaret Thatcher i Beyonce) i razem w pakiecie (El Trojacco), a ja sobie życzę doświadczyć choć 1% szczęścia, jakie Ty miałaś jak rodziłaś (TAK! RODZIŁAŚ) w 32 tygodniu (!), jak i teraz jak widzisz jak rosną!! Howgh :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzieci u mnie brak, więc w sumie nie powinnam się wypowiadać (choć bardzo chętnie czytuje Twojego bloga, tylko i wyłącznie dlatego, że nie sprzedaje lukru, a ja cenie ludzi prawdziwych i nie ściemniających zwłaszcza w obecnych czasach), ale słyszę wokoło sporo w tym temacie głównie za sprawą korpo-koleżanek.<br />
W &#8222;tych&#8221; kręgach przeważa trend CC na życzenie i nic nikomu do tego.<br />
Sporo znajomych koleżanek rodziło SN i też nikomu nic do tego.<br />
To są bardzo indywidualne decyzje i konsekwencje ich poniesie tylko i wyłącznie rodzic dziecka.<br />
Jestem dzieckiem CC urodzonym trzy dekady temu z powodu braku chęci Dziecka do &#8222;ostatecznego fikołka&#8221; 😉 i jak to zauważyła moja mama, trudno u mnie znaleźć jakiekolwiek niekorzystne rezultaty porodu CC :P, o których wtedy mało było wiadomo.<br />
Generalnie zmierzam do tego by zacytować moja koleżankę rodząca SN.<br />
Podczas jednej z naszych rozmów powiedziała tylko: &#8222;Rodzić Siłami Natury? Jakimi siłami natury? MOIMI SIŁAMI&#8221; !<br />
I to jest dla mnie argument za tym, że teraz jest miliardy tematów poruszanym tylko po to, żeby toczyć piane (odnoszę się tu głównie do początku artykułu i &#8222;przecudnych cytatów&#8221;, a nie do samego artykułu, bo po takich cytatach, to nawet ja w myślach czuje się spoliczkowana, a co dopiero CC-matki) i to toczenie nic nie wnosi kompletnie (może świadczyć tylko o sporej ilości zmarnowanego czasu, bo nikt niczego przełomowego już tu nie wymyśli-również ja heh)!<br />
Daga Dzidzie cudowne-każde z osobna (Einstein, Margaret Thatcher i Beyonce) i razem w pakiecie (El Trojacco), a ja sobie życzę doświadczyć choć 1% szczęścia, jakie Ty miałaś jak rodziłaś (TAK! RODZIŁAŚ) w 32 tygodniu (!), jak i teraz jak widzisz jak rosną!! Howgh 🙂</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-709</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jan 2016 08:48:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-709</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-708&quot;&gt;Agnieszka Kulczycka&lt;/a&gt;.

Aga Ty jesteś bodaj najbardziej aktywnym komentującym! Dzięki!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-708">Agnieszka Kulczycka</a>.</p>
<p>Aga Ty jesteś bodaj najbardziej aktywnym komentującym! Dzięki!</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Agnieszka Kulczycka		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-708</link>

		<dc:creator><![CDATA[Agnieszka Kulczycka]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2016 09:54:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-708</guid>

					<description><![CDATA[cudna jesteś :-)! wracam do starych postów bo Twój blog odkryłam dopiero po urodzeniu synka. wcześniej nie wiedziałam, że takie blogi w ogóle są....:) codziennie pomagasz mi być mamą:) ale to już Ci pisałam:-)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>cudna jesteś :-)! wracam do starych postów bo Twój blog odkryłam dopiero po urodzeniu synka. wcześniej nie wiedziałam, że takie blogi w ogóle są&#8230;.:) codziennie pomagasz mi być mamą:) ale to już Ci pisałam:-)</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: calareszta.pl		</title>
		<link>https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-707</link>

		<dc:creator><![CDATA[calareszta.pl]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 16 Nov 2015 14:14:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/#comment-707</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-706&quot;&gt;Mirel-lka Zym&lt;/a&gt;.

Cesarka na życzenie to zwykle też bolesny wybór, wynik przemyśleń, a nie lenistwa, jak zarzucają niektórzy. Też uważam że KP jest wygodniejsze, choć pewnie po jakimś czasie też staje się czasami męczące.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="https://calareszta.pl/cesarka-to-nie-porod/comment-page-1/#comment-706">Mirel-lka Zym</a>.</p>
<p>Cesarka na życzenie to zwykle też bolesny wybór, wynik przemyśleń, a nie lenistwa, jak zarzucają niektórzy. Też uważam że KP jest wygodniejsze, choć pewnie po jakimś czasie też staje się czasami męczące.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
